Grudzień przyniósł dalsze pogorszenie nastrojów w niemieckim biznesie. Menedżerowie zza naszej zachodniej granicy coraz bardziej pesymistycznie postrzegają nie tylko bieżącą koniunkturę, ale też w coraz czarniejszych barwach widzą przyszłość.


Wskaźnik IFO mierzący nastroje wśród niemieckich menedżerów w grudniu obniżył się do 101 punktów. To rezultat o jeden punkt niższy niż w listopadzie oraz słabszy od 101,8 pkt. oczekiwanych przez analityków. To także najniższy odczyt tego wskaźnika od sierpnia 2016 roku.
Nastroje w największej gospodarce Europy pogarszają się od początku roku po tym, jak osiągnęły historyczne maksima. Niepokojący jest fakt, że w dość szybkim tempie maleją zarówno subindeks oceny bieżącej sytuacji (obniżka ze 105,5 pkt. do 104,7 pkt.), ale przede wszystkim ocena perspektyw na kolejne sześć miesięcy. Ten wskaźnik w listopadzie ukształtował się na najniższym poziomie od kwietnia 2016 roku.
Bardzo szybko pogarsza się sentyment dyrektorów z firm przemysłowych, które są szczególnie narażone na skutki protekcjonistycznej polityki handlowej Stanów Zjednoczonych. Pogarszają się także nastroje w handlu i (nieco wolniej) w usługach. Jedynie pompowana tanim kredytem branża budowlana notuje niemal rekordowe poziomy samozadowolenia menedżerów – zwłaszcza w odniesieniu do oceny bieżącej sytuacji.
W trzecim kwartale 2018 roku odnotowano pierwszy od ponad trzech lat spadek produktu krajowego brutto Niemiec. Obserwując zachowanie takich wskaźników jak IFO czy PMI można się obawiać, że również ostatni kwartał tego roku nie był zbyt łaskawy dla największej gospodarki Europy.

KK






























































