Po inwazji Rosji na Ukrainę państwa zachodnie nałożyły na agresora bezprecedensowe sankcje, które spowodowały, że znaczna część firm wycofała się z tamtejszego rynku. Skutki dopiero zaczną być odczuwalne dla szarego Rosjanina. Jak zmieniło się ich codzienne życie?


Rosyjskie instagramerki rozbijające o bruk swoje iPhone'y, tnące na kawałeczki ubrania od Zary czy desperujące, co będą pić, bo przecież nie przeżyją bez herbaty Lipton - to jedna strona medalu. Na razie jednak zachodnie sankcje jeszcze nie dały o sobie w pełni znać, a Rosjanie już mocno dostali po kieszeni. Inflacja w Rosji gwałtownie przyspieszyła, a to dopiero początek problemów.
Przeczytaj także
Żywność ostro w górę
Tylko w pierwszym tygodniu wojny ceny konsumpcyjne w Rosji podskoczyły średnio o 2,2 proc., przy czym żywność zanotowała jeden z najwyższych wzrostów. - 20 lutego zrobiłam zakupy spożywcze za 5,5 tys. rubli. Dziś ten sam koszyk kosztuje już 8 tys. - przyznaje w rozmowie z BBC News Jan, obywatel UE, który mieszka w Moskwie. I dodaje, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni cena mleka się podwoiła.
Z kolei ceny cukru i zbóż były rok temu o 20 proc. tańsze w porównaniu do analogicznego okresu. W związku z tym część sklepów zaczęła ograniczać sprzedaż podstawowych produktów, tj. mąka, cukier i olej, magazynując je. To samo dzieje się z lekami, bo choć nie podlegają one sankcjom, to przez nie mogą zostać zachwiane łańcuchy dostaw.
Laptopów brak
Koszt smartfonów, telewizorów i sprzętu AGD rósł z godziny na godzinę. Podobnie jak z innymi "dobrami luksusowymi". Przypomnijmy, że Apple, Ikea i Nike zawiesiły sprzedaż swoich produktów w Rosji. Zaczął się więc szturm na sklepy, by wykupić, co miały na stanie. Np. na początku lutego laptop kosztował około 70 tys. rubli, by cztery tygodnie później wzrosnąć do 100 tys. rubli. Zanim się ostatecznie wyprzedały np. w Moskwie, ich ceny osiągały 140 tys. Ze sklepów, jak świeże bułeczki, zniknęły też m.in. ładowarki do iPhone'ów.
Przeczytaj także
Ceny wyposażenia mieszkania w dniu wybuchu wojny już wzrosły o 30 proc. W sieci pełno jest historii, jak ktoś ostatnim rzutem na taśmę zamówił lodówkę, kuchenkę, pralkę, łóżko i szafkę w Ikei jeszcze po "starych" cenach. Koncern po prostu nie zdążył najprawdopodobniej ich podnieść przed decyzją o "wyjściu z Rosji".
Ceny nowych samochodów także poszybowały do góry. Za części zamienne i np. olej do auta trzeba teraz zapłacić dokładnie dwa razy więcej niż przed inwazją.
Bez Maca jak bez ręki
McDonald's zamknął 847 restauracji, jednocześnie zapewniając, że pracownicy otrzymają przynajmniej część zatrudnienia. Rosjanie odsprzedawali sobie jedzenie nawet 10 razy drożej niż oferowała sieć fastfoodów. "Nuggetsy kupione tuż przed zamknięciem sieci. Twoja ostatnia szansa na zasmakowanie zagranicznej rozkoszy" - takich ogłoszeń nie brakowało.
Na wakacje ze względu na niski kurs rubla przyjdzie Rosjanom pojechać nad Bajkał czy ewentualnie gdzieś, gdzie dojadą pociągiem. Bo przecież samoloty "nie latają". Jeśli zarabiają odrobinę ponad przeciętną, to będzie ich jeszcze stać na urlop w Turcji, który tylko w lutym zdrożał o 29 proc.
Przeczytaj także
Usługi z kolei "w plecy"
- Znacząco spadła liczba naszych klientów - mówi BBC News Natasza, która pracuje w branży fitness. - Ludzie rezygnują z członkostwa. Z drugiej strony rosną koszty wynajmu, serwisowania sprzętu i sprzątania. Te wydatki wzrosły o 30 proc. od czasu wprowadzenia sankcji - dodaje. Wiele więc firm czeka widmo bankructwa lub zamknięcia z powodu choćby zużycia sprzętu sprowadzonego z Zachodu. - To zupełnie inny rodzaj kryzysu - opisuje Natasza. - Sprawia, że wszyscy czujemy się zagubieni i oszołomieni. Nie tylko w biznesie, ale i po prostu w życiu. Utrata dochodów, konieczność rezygnacji ze stylu życia, ograniczenie kontaktów, w tym także tych w mediach społecznościowych, brak możliwości podróżowania, aby spotkać się z rodziną i przyjaciółmi, mieszkającymi za granicą. Jest wiele rzeczy, które już straciliśmy i jeszcze nie w pełni to zrozumieliśmy - wyjaśnia.
W podobnej sytuacji są m.in. szkoły językowe, które za pośrednictwem internetu łączyły się z native speakerami z całego świata. Teraz rezygnują z takich lekcji, bo nie mają im jak zapłacić. I na odwrót - uczniowie języka rosyjskiego np. z Londynu czy Bostonu nie mogą opłacić swoich kursów. - Wszystko zatrzymało się w jednej chwili, mimo iż współpracowaliśmy od lat - wyznaje Ekaterina, właścicielka szkoły językowej z Rosji.
Działy IT na razie rozliczają się z freelancearmi z Rosji za pomocą kryptowalut.
Narzekanie niedorzeczne?
Rosyjskie obawy o pracę, brak ładowarek do smartfonów czy wakacji w Grecji można porównać do narzekań Niemek w 1943 roku, że nie mogły dostać kalendarza z wyrywanymi kartkami lub reglamentowanej mąki, której brakuje do ciast.
Większość Rosjan czerpie informacje z telewizji publicznej, która upowszechnia antyukarińska propagandę. Stąd wiele osób może jej ulegać i obwiniać Zachód o sankcje. Inni zdają sobie sprawę z przyczyn sankcji, ale milczą, obawiając się kar. Aresztowano już ponad 13 tys. osób na antywojennych.
Przeczytaj także
aw




























































