Gazeta zauważa, że choć praca na zmiany jest w Polsce tak popularna, nasz ustawodawca nie nadąża za regulacjami unijnymi. Zdaniem ekspertów polska definicja pracy zmianowej jest mniej precyzyjna i nie oddaje istoty "zmianowości".
To, że w Polsce większa grupa zatrudnionych jest traktowana jako pracownicy zmianowi, jest dla nich niekorzystne - czytamy w "Rzeczpospolitej". Są bowiem gorzej traktowani niż zatrudnieni w normalnym systemie. Widać to na przykładzie czasu przeznaczonego na odpoczynek pomiędzy jednym tygodniem pracy a drugim. Normalny pracownik musi odpoczywać co najmniej 35 godzin, Dla pracowników zmianowych przerwa ta może wynieść 24 godziny. Pracujący na zmiany mogą także świadczyć pracę w niedzielę i święta - pisze "Rzeczpospolita".
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/"Rzeczpospolita"/kry/ab
Komentuje Łukasz Piechowiak, redaktor Bankier.pl | |
|
» Polskie firmy zatrudniają coraz więcej cudzoziemców
» Przedsiębiorcy nie chcą urlopów macierzyńskich dla swoich pracownic
» Nie masz gdzie pracować? Wynajmij sobie biuro na godziny













To jest oczywiste, że jeżeli pracodawca ma legalną możliwość wymusić na pracowniku niekorzystne dla niego, ale korzystne dla siebie warunki zatrudnienia, to swoją przewagę wykorzysta. Biorąc to pod uwagę, duża liczba zatrudnionych na zmianę Polaków raczej wynika z tego, że prawo na to pozwala, a nie dlatego, że jest taka konieczność.













































