Przedsiębiorcy nie chcą urlopów macierzyńskich dla swoich pracownic

BCC podkreśla, że coraz częściej mówi się o konieczności dokonania zmian w Kodeksie pracy. To niestety nie jest prawda – o zmianach w Kp mówi się od przynajmniej 20 lat. Jednak na spotkaniu z przedsiębiorcami padł postulat, by w końcu przedsiębiorcy przestali być instrumentem realizacji polityki społecznej państwa. Główny zarzut dotyczył urlopów macierzyńskich, których 1/3 kosztów ponoszą pracodawcy.

W końcu do biznesu należy podchodzić bez sentymentów. Od utrzymywania i opieki nad żoną i dzieckiem jest mąż i rodzina, a nie pracodawca – takie hasła powtarzane są od wielu lat. Niestety, większość pracodawców umie wyrazić tylko swoje niezadowolenie, zamiast zaproponować rozwiązanie, które nie będzie równocześnie oznaczać likwidacji urlopów macierzyńskich. To, że kobieta w ciąży winna być pod większą ochroną nie ulega wątpliwościom – wzbudza je jednak podmiot, który powinien ponosić koszty z nią związane. Większość przedsiębiorców jest zgodna – ochrona stosunku pracy jest do zaakceptowania, ale Państwo powinno za to zapłacić w całości.

Pracownicy złodzieje



Propozycje przedsiębiorców zrzeszonych w BCC:

  • należy powrócić do symetrii wypowiadania umów pomiędzy pracownikiem a pracodawcą,
  • dopracować przepisy regulujące sytuację porzucenia stanowiska pracy oraz sposób potwierdzania obecności w pracy,
  • zmienić częstotliwość okresowych badań lekarskich,
  • ograniczyć sumaryczną (łączną) liczbę dni, przez jakie pracownicy mogą przebywać na urlopie,

Wynika z tego, że przedsiębiorcy chcą zwiększyć odpowiedzialność pracowników i jednocześnie zmniejszyć zakres swoich obowiązków wobec nich (mniejsza liczba okresowych badań lekarskich). O ile pierwsze trzy propozycje wydają się w miarę rozsądne, o tyle raczej niemożliwe jest ograniczenie sumarycznej łącznej liczby dni, jakie pracownicy mogą przebywać na urlopie. Pracodawcą chodzi o tzw. długie weekendy, czyli sytuację, gdy pracownik wykorzystując dwa dni urlopu, w praktyce może nie pojawić się w pracy przez cały tydzień. Takie ograniczenie jest niewykonalne – sprzeciw pracowników byłby zbyt duży, zresztą nie można im zabronić skorzystania z dni wolnych, które wynikają z konstrukcji kalendarza.

Zatem ograniczenia dotyczyłyby dni roboczych wypadających pomiędzy poszczególnym świętami, np. klasycznym przykładem byłoby zabronienie udzielania urlopu 2 maja. Z kolei wprowadzenie warunków np. liczba wolnych dni przypadających na 1 dzień urlopu nie może przekroczyć 3 dni roboczych, prowadziłoby tylko do dalszej komplikacji Kodeksu pracy. Korzyści byłyby raczej wątpliwe.

Rozlicz PIT 2010 z Bankier.pl
 
Jak wypełnić PIT?Program za darmo!Przekaż 1% podatku!

Wystarczy spojrzeć na statystyki pracy wg Eurostatu – okazuje się, że Polacy to jeden z najbardziej pracowitych narodów, a duża część pracowników nie wykorzystuje w pełni swojego urlopu. W tym wypadku o wiele lepiej byłoby sprecyzować przepisy dotyczące tych pracodawców, którzy notorycznie nie udzielają swoim pracownikom wolnego lub wprowadzić ekwiwalent za niewykorzystane dni urlopowe.

Inne propozycje


Inne propozycje zmian w Kodeksie pracy przedstawili Pracodawcy RP. Ich zdaniem większość proponowanych przez stronę rządową przepisów ma charakter coraz bardziej restrykcyjny wobec przedsiębiorców. Powinno być na odwrót – Kodeks pracy należy poluzować w taki sposób, by rozpropagować alternatywne formy zatrudnienia. Tego nie da się zrobić, bez odejścia od terminu doby pracowniczej oraz wydłużenia maksymalnego okresu rozliczeniowego. Więcej informacji na temat wad i zalet postulowanych zmian w Kp w artykule Nie będzie zmian w czasie pracy. Z kolei o nowym „wiosennym” Kodeksie pracy przeczytać można w artykule Iwony Karkus Kolejne zmiany w Kodeksie pracy już od 21 marca.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Wierzbno

Słusznie. Państwo również powinno zlikwidować większość ulg i odliczeń, w tym również dla firm. Każdy niech swoje wydatki bierze na siebie - państwo politykę społeczną, firma koszty prowadzenia działalności. I wszyscy będą szczęśliwi.

I jeszcze jedno pytanie - dlaczego tylko kobieta ma brać na siebie ciężar związany z wychowywaniem ? Może w Kodeksie Pracy zrównać szansę obu płci w sensie urlopów powiązanych z ciążą ?
Tak też będzie sprawiedliwiej. Bo wtedy byłyby oceniane kompetencje. Ale w szowinistycznej Polsce taki numer nie przejdzie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~dk

Panie Łukasz , " życie jest jak mgnienie oka" a ty pier........lisz takie bzdury? (....zastanów się co robisz...)?????????

! Odpowiedz
0 0 ~UPR

Relikty socjalizmu...

! Odpowiedz
0 0 ~JA

Nie rozumiem z jakiego powodu jedni pracownicy mają 26 a inni 20 dni urlopu. Jest to moim zdaniem nie zgodne z podstawowa zasadą równości wobec prawa ogólnie.
zaznaczam , że jestem pracodawca. ilość dni jakie pracownik powinien odpoczywać powinna wynikać z czasu jaki w danym roku przepracował a nie być uzależniona od jakiegoś okresu , którego naliczanie też pozostawia wiele do życzenia. To samo jeżeli chodzi o urlop przysługujący za czas choroby. Absurdem jest to, że pracownik który przez rok przebywał na urlopie musi za ten okres otrzymać urlop lub ekwiwalent.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 infinum

Co fakt, to fakt. Kobiety w ciąży łatwo nie mają, ale dlaczego miałby to być problem pracodawcy w sensie ustawowym?

Jeżeli społeczeństwo/państwo uważa, że kobiecie ciężarnej należą się jakieś ulgi w traktowaniu, to społeczeństwo/państwo powinno cały ciężar tych ulg wziąć na siebie.

W przeciwnym razie nie ma się co dziwić, że pracodawcy wolą nie zatrudniać czaami młodych kobiet. Oni poza korzyścią z pracownika, widzą też od razu potencjalny dodatkowy i nieuzasadniony biznesowo koszt w przyszłości.

Jesteś młodą kompetentną kobietą i w razie ciąży chcesz żeby pracodawca łożył na Twoją ciążę? No to masz gwarancję przegrać z równie kompetentnym mężczyzną lub starszą i równie kompetentną kobietą, bo oni takich wymagań nie mają.

Z prawami ekonomii się po prostu nie wygra.

Państwo chce pomagać ciężarnym.
OK, "zaprawdę słuszne to i sprawiedliwe", ale niech robi to za pieniądze podatników, a nie przedsiębiorców.

Pokaż cały komentarz !
Polecane
Najnowsze
Popularne