Inwestorów zza Muru dopadło jabłkowe szaleństwo. Wartość obrotu kontraktami na te owoce na giełdzie towarowej w Zhengzhou sięgnęła 57 miliardów dolarów. Chińczycy najwyraźniej pozazdrościli Holendrom miejsca w annałach historii z tytułu manii tulipanowej.


Po nałożeniu przez Rosję kontrsankcji w 2014 roku jabłko stało się w Polsce towarem narodowym, a jego konsumpcja objawem patriotyzmu i przejawem działań antyputinowskich. Teraz ten okrągły owoc budzi emocje u chińskich inwestorów. 15 maja wartość obrotów kontraktami na jabłka na Zhengzhou Commodity Exchange sięgnęła astronomicznej kwoty 363 mld juanów (57 mld USD), niemal wyrównując wartość łącznego obrotu akcjami na giełdach w Szanghaju i Shenzen – donosi internetowe wydanie „South China Morning Post”.
Dla porównania, w całym kwietniu wartość obrotu akcjami na warszawskiej GPW wyniosła 14,2 mld złotych (ok. 4,2 mld USD). Niewiele mniejszą wartość osiągnęły obroty kontraktami terminowymi na WIG20.
W piątek za tonę jabłek na giełdzie w Zhengzhou z dostawą w październiku płacono 9153 juanów, co stanowi równowartość ok. 5242 polskich złotych. Pierwsze na świecie kontrakty terminowe na jabłka uruchomiono w grudniu 2017 roku. Od kwietnia notowania październikowych kontraktów na rynku w Zhengzhou wzrosły o blisko 40 proc. Według agencji Bloomberg Chiny są największym na świecie producentem jabłek, odpowiadającym za ponad połowę światowej produkcji.
Jabłkowej manii, jaka w ostatnich tygodniach ogarnęła chińskich inwestorów, trudno nie powiązać z prowadzoną przez lata ultraluźną polityką monetarną Ludowego Banku Chin. Przez ostatnią dekadę podaż pieniądza M2 w Chinach wzrosła przeszło 4-krotnie. Skutkiem tego są pojawiające się już niemal cyklicznie bańki spekulacyjne w poszczególnych sektorach rynku finansowego. Od nieruchomości, przez akcje aż po... jabłka.
Ale zanim jabłkowa bańka pęknie, na rynek mogą wejść jeszcze miliony inwestorów dysponujących miliardami juanów, co w połączeniu z dźwignią finansową na rynku terminowym może wygenerować astronomiczny obrót w wartościach nominalnych. A także solidny wzrost cen jabłek w Chinach. Pytanie, co się stanie, gdy mania się skończy. Co będzie następne? Może kaczki?
KK































































