Cena wrześniowych kontraktów na ropę crude zniżkuje w piątek rano o 0,4% do 119,5 dolarów za baryłkę po wzroście o 1,2% w czwartek. Ceny ropy rosły wczoraj po informacjach o niższym zużyciu ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych, które są największym na świecie konsumentem tego surowca. Konsumpcja ropy w USA spadła w ciągu czterech tygodni zakończonych 1 sierpnia o 2,6% - wynika z informacji opublikowanych w czwartek przez amerykański Departament Energii.
W początkowej fazie czwartkowej sesji do zwyżek cen ropy mogła przyczynić się informacja o wybuchu, który uszkodził ropociąg transportujący ropę z Azerbejdżanu do Turcji. Z wstępnych informacji wynikało, że może to spowodować tygodniową przerwę w dostawach ropy ropociągiem, którego przepustowość wynosi 1 mln baryłek dziennie.
Przed większymi zwyżkami cen ropy, oprócz danych o niższym popycie, uchroniło także inwestorów umocnienie dolara. Amerykańska waluta cieszyła się wczoraj większym zainteresowaniem inwestorów po konferencji prasowej prezesa Europejskiego Banku Centralnego, w którego wypowiedziach inwestorzy nie znaleźli przesłanek do dalszych podwyżek stóp procentowych w tym roku.
Analitycy, prognozując trendy na rynku ropy, nie mają zdecydowanej opinii co do dalszego ich kształtowania. Popyt na ropę w USA jest niższy, spadał będzie także ze strony Chin, które po zakończeniu Olimpiady zmniejszą konsumpcję – to argumenty przemawiające za spadkami cen. Z drugiej strony wciąż dochodzi do zakłóceń w dostawach ropy np. w Nigerii czy na Bliskim Wschodzie. Zapowiada się także bardziej obfitujący w huragany sezon na Oceanie Atlantyckim, co zagraża ciągłości wydobycia ropy z platform na Zatoce Meksykańskiej.
M.D.





























































