Cena najaktywniejszego na Londyńskiej Giełdzie Metali trzymiesięcznego kontraktu na dostawę tony metrycznej miedzi wzrosła dziś o 65 USD (ponad 1%) do 5480 USD za tonę. Tym samym pobity został ustanowiony wczoraj szósty z rzędu rekord wszech czasów.
Ostatnie gwałtowne zwyżki cen na rynkach metali to według analityków przede wszystkim efekt zwiększonego zainteresowania ze strony funduszy inwestycyjnych. Menadżerowie funduszy coraz częściej interesują się rynkami surowców, szukając na nich większych stóp zwrotu niż osiągane na giełdach papierów wartościowych.
Analitycy największej na świecie spółki sektora finansowego Citigroup Inc. szacują, że łączna wartość tego typu spekulacyjnych inwestycji na światowych rynkach surowców może obecnie wynosić około 200 mld USD.
Oprócz czystych spekulacji notowania czerwonego metalu winduje też utrzymująca się od roku 2002 nadwyżka popytu na ten kluczowy dla rozwoju gospodarki surowiec. Według analityków angielskiej grupy Bloomsbury Minerals Economics Ltd. w tym roku na świecie może producentom zabraknąć aż 193 tysięcy ton miedzi - to niemal tyle, ile wynosi obecnie poziom monitorowanych przez LME komercyjnych zapasów surowca.
Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki obserwatorzy rynków metali coraz częściej mówią o możliwym w najbliższym czasie testowaniu przez cenę tony miedzi poziomu 6000 USD.
BaP






























































