W Wielkiej Brytanii policjanci nie mogą strajkować, ale planują na 23 stycznia marsz w Londynie, w pobliżu parlamentu, Downing Street i siedziby ministerstwa spraw wewnętrznych. Federacja Policjantów, zrzeszająca 120 tysięcy funkcjonariuszy, liczy na obecność 20 tysięcy swych członków. Federacja domaga się też dymisji ministra spraw wewnętrznych, Jacqui Smith i chce negocjacji z rządem w sprawie prawa do strajku.
Wszystko to wynika z oburzenia brytyjskich policjantów na zbyt powolny wzrost pensji. We wrześniu sąd arbitrażowy przyznał im rację w sporze z rządem i podwyżkę w wysokości 2,5%. Rząd ustąpił, ale przesunął termin jej wprowadzenia o 4 miesiące, co oznacza, że będzie ona praktycznie niższa.
Protest policji wzbudza mieszane reakcje społeczne. Z jednej strony słychać głosy, że w dobie walki z terroryzmem i coraz większego zagrożenia życia i zdrowia policjantom należy płacić więcej. Z drugiej padają argumenty, że początkujący funkcjonariusz i tak zarabia o 3 tysiące funtów rocznie więcej niż początkujący nauczyciel.
Źródło:IAR





























































