British Airways zapowiedziały opracowanie planu zwolnień, który zakłada redukcję do 12 tysięcy etatów ze względu na globalne załamanie rynku lotniczego w czasie epidemii koronawirusa - donosi The Guardian.
Alex Cruz, dyrektor generalny British Airways podał, że firma musi podjąć zdecydowanie działania, aby zapełnić liniom dobrą przyszłość.
- Wczoraj wyleciało tylko kilka samolotów z Heathrow. W normalny dzień latalibyśmy ponad 300. Jako linia lotnicza, podobnie jak wiele innych firm w całym kraju, mamy do czynienia z tym, że nie ma już „normalności” - powiedział Cruz w liście do personelu. I dodał: "Jesteśmy silnym, dobrze zarządzanym biznesem, który zmierzył się z wieloma kryzysami w naszej stuletniej historii i przezwyciężył je. Sami też musimy pokonać ten kryzys (...) Globalny organ lotniczy, IATA, powiedział, że branża nigdy wcześniej nie doświadczyła tak głębokiego pogorszenia koniunktury, a przychody pasażerów z branży przez cały rok mogą spaść o 55 proc. w porównaniu do 2019 r., podczas gdy ruch spadnie o 48 proc. Wiele linii lotniczych uziemiło wszystkie swoje samoloty".
Jednocześnie Ryanair uziemił 99 proc. swojej floty i oferuje niemal wyłącznie połączenia z lotniskami w Irlandii i Wielkiej Brytanii (wyjątki to np. loty do Berlina, Amsterdamu czy Brukseli). EasyJet obecnie nie lata, choć przyjmuje rezerwacje na loty od końca maja. Najambitniejsze plany ma jednak Wizz Air, który od maja wznowi loty z Wiednia i Londynu-Luton do ponad 20 portów lotniczych, w tym np. Walencji i Mediolanu - pisaliśmy na łamach Bankier.pl. w artykule "Europejski ruch lotniczy w zapaści".
WS






























































