REKLAMA

Boris Johnson robi rekonstrukcję rządu w Wielkiej Brytanii

2020-02-13 13:06, akt.2020-02-13 21:21
publikacja
2020-02-13 13:06
aktualizacja
2020-02-13 21:21

Niezbyt gruntowna, jak się zapowiadało, rekonstrukcja rządu Borisa Johnsona zmieniła się w czwartek w polityczne trzęsienie ziemi po niespodziewanej rezygnacji Sajida Javida z funkcji ministra finansów, czyli osoby numer dwa w brytyjskim rządzie.

fot. Stuart Boulton / / Shutterstock

Sama rekonstrukcja rządu nie była zaskoczeniem - po grudniowych wyborach do Izby Gmin, które wygrała Partia Konserwatywna Johnsona, premier dokonał jedynie kosmetycznych zmian w gabinecie, czekając z pozostałymi na wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, co nastąpiło 31 stycznia.

Jeszcze w czwartek rano brytyjskie media spekulowały, że zmiany ostatecznie nie będą tak duże, jak początkowo się spodziewano, i twierdziły, że troje ministrów może być absolutnie pewnych pozostania na stanowiskach - szef dyplomacji Dominic Raab, kierująca resortem spraw wewnętrznych Priti Patel i właśnie Javid.

Tymczasem w południe, gdy znane były już nazwiska tych, którzy odchodzą z rządu, ale jeszcze nie ogłoszono ich następców, niespodziewanie rezygnację złożył Javid. Na stanowisko ministra finansów został on powołany przez Johnsona w lipcu zeszłego roku, gdy ten objął funkcję premiera; był uważany za jednego z najbardziej zaufanych ludzi szefa rządu. Na dodatek za cztery tygodnie miał przedstawić - długo odkładany z powodu brexitu - budżet na nowy rok finansowy.

Javid zrezygnował, gdyż nie zgodził się na wymianę zespołu specjalnych doradców, czego zażądał Johnson. Brytyjskie media wskazują, że za tym żądaniem stał Dominic Cummings, wpływowy doradca premiera, uważany za szarą eminencję na Downing Street, który podobno chciał ścisłej koordynacji zespołów doradców premiera i ministra finansów, co zwiększyłoby wpływy samego Cummingsa kosztem właśnie tego ostatniego. To, że te zespoły doradców zostaną połączone i będą podlegać premierowi, potwierdził wieczorem rzecznik Downing Street.

Natomiast spekulacje co do przedstawionego warunku potwierdził późnym po południem sam Javid w opublikowanym liście, który wysłał do Johnsona. "Chociaż jestem wdzięczny za stałe zaufanie i propozycję pozostania w tej roli, żałuję, że nie mogłem zaakceptować warunków związanych z ponowną nominacją. Kluczowe znaczenie dla skuteczności rządu ma to, by mieć wokół siebie ludzi, którzy mogą udzielać jasnych i szczerych rad, o co zawsze się starałem" - napisał były już szef resortu finansów. Wezwał też premiera, by zadbał o to, aby ministerstwo finansów utrzymało tak dużą wiarygodność jako instytucja jak to tylko jest możliwe. Zapewnił, że będzie z tylnych ław poselskich wspierał rząd.

Następcą Javida został dotychczasowy wiceminister 39-letni Rishi Sunak, dla którego jest to ogromny awans. Do Izby Gmin został wybrany w 2015 r., na początku 2018 r. objął niezbyt istotne stanowisko - odpowiednik polskiego podsekretarza stanu - w ministerstwie budownictwa i społeczności lokalnych, zaś w połowie zeszłego roku został wiceministrem finansów. Dla szerszej publiczności stał się nieco bardziej rozpoznawalny dzięki temu, że zastępował Johnsona podczas dwóch telewizyjnych debat przed grudniowymi wyborami. Miejsce Sunaka zajmie z kolei Stephen Barclay, były minister ds. brexitu, którego resort został z chwilą wyjścia z UE rozwiązany.

Komentatorzy zwracają uwagę, że nominacja dla Sunaka nastąpiła około pół godziny od rezygnacji Javida, co oznacza, że Johnson musiał liczyć się z takim rozwojem sytuacji. Spodziewają się także, że mało doświadczony Sunak będzie bardziej podporządkowany premierowi niż Javid, który nie chciał się zgodzić na postępującą degradację swojej roli.

Na razie nie wiadomo, czy wobec zmiany na stanowisku ministra finansów data przedstawienia budżetu - 11 marca - pozostaje aktualna. Rzecznik premiera zapewnił jednak, że to Sunak będzie jego autorem, i podkreślił, że brał udział w dotychczasowych pracach nad nim.

Okazji, jaką jest zaskakująca rezygnacja Javida, nie przepuściła opozycja, przekonując, że rząd znajduje się w rozsypce, i wskazując na niebezpieczną rolę Cummingsa, który ma nieproporcjonalnie duże wpływy, zwłaszcza jak na osobę niepochodzącą z wyborów i nierozliczaną przez parlament. "Boris Johnson został premierem w lipcu. W tym czasie, jak pamiętam, ministrem finansów był Philip Hammond. Później mieliśmy Sajida Javida, a teraz mamy trzeciego ministra finansów w ciągu sześciu miesięcy. Ten rząd jest w rozsypce" - mówił lider opozycji Jeremy Corbyn, który sam zresztą niedługo przestanie pełnić tę rolę.

Jeśli chodzi o pozostałe zmiany w rządzie, to pewnym zaskoczeniem jest odwołanie ministra ds. Irlandii Północnej Juliana Smitha, który powołany został na to stanowisko przez Johnsona w lipcu zeszłego roku i miał spore zasługi w przełamaniu trzyletniego kryzysu politycznego w tej prowincji, skutkującego brakiem autonomicznego rządu. Zarazem jednak wyrażał opinię, że zawarte przez Johnsona porozumienie z Unią Europejską w sprawie warunków brexitu będzie niekorzystne dla Irlandii Północnej. Jego następcą został dotychczasowy wiceminister spraw wewnętrznych Brandon Lewis.

Z rządu odeszła też minister kultury, cyfryzacji, mediów i sportu Nicky Morgan, co było już wcześniej przesądzone, bo nie ubiegała się o mandat poselski w ostatnich wyborach i zasiadając obecnie w Izbie Lordów jedynie tymczasowo pozostała na stanowisku. Jej miejsce zajął Oliver Dowden.

Odwołana została ponadto minister biznesu i energii Andrea Leadsom, którą zastąpił dotychczasowy minister rozwoju międzynarodowego Alok Sharma, zaś jego miejsce objęła wiceminister obrony Anne-Marie Trevelyan. Sharma będzie dodatkowo odpowiedzialny za przegotowania do listopadowego szczytu klimatycznego ONZ w Glasgow. Stanowisko stracili również minister środowiska, żywności i spraw wiejskich Theresa Villiers, którą zastąpił były wiceminister w tym resorcie George Eustice, oraz prokurator generalny Geoffrey Cox, którego miejsce zajęła dotychczasowa wiceminister ds. brexitu Suella Braverman.

Oszczędzony został natomiast minister obrony Ben Wallace, który według mediów był najbardziej zagrożony odwołaniem.

Niespodziewanie zmiana nastąpiła też na stanowisku przewodniczącego Partii Konserwatywnej, choć to stanowisko jest bardziej symboliczne niż oznaczające realną władzę, bo tę sprawuje lider partii. Miejsce Jamesa Cleverly'ego zajęła Amanda Milling.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/ akl/

Źródło:PAP
Tematy
Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Advertisement

Komentarze (2)

dodaj komentarz
innowierca
Od razu rajd funta na zlotym.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki