

Bogdanka nie wyklucza złożenia skargi do Komisji Europejskiej w sprawie planowanej pomocy publicznej dla kopalń Kompanii Węglowej, które mają trafić do SRK - poinformował PAP Zbigniew Stopa, prezes Bogdanki. Spółka traci na zawirowaniach wokół KW, we wtorek po 13:00 jej kurs spadał o niemal 8 proc.

W jego ocenie planowane działania naprawcze Kompanii Węglowej, zakładające udzielenie części kopalń pomocy publicznej, budzą poważne wątpliwości i mogą się okazać niezgodne z prawem.
"Prawo przewiduje, że można udzielać pomocy publicznej dla zamykanych kopalń do końca grudnia 2018 roku i nie mamy z tym problemu. Jednak przedstawiony plan naprawczy Kompanii Węglowej zakłada, że część kopalń ma zostać przeniesiona do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a następnie zrestrukturyzowana. Dla tych zrestrukturyzowanych podmiotów poszukiwani będą inwestorzy, co oznacza, że prawdopodobnie wydobycie branży zostanie utrzymane, a może nawet wzrośnie. Mamy do tego zastrzeżenia, bo oznacza to, że będzie prowadzona restrukturyzacja kopalń w celu utrzymania wydobycia, ale bez ponoszenia kosztów po stronie KW" - powiedział PAP Stopa.

Zauważył, że kiedyś trudną drogę restrukturyzacji przeszła Bogdanka.
"Bogdanka była w podobnej sytuacji jak KW na początku lat 90. Sprzedaż węgla tylko w nieco ponad 30 proc. pokrywała koszty produkcji, dlatego kopalnia była przeznaczona do likwidacji. Przeszliśmy jednak bardzo głęboką restrukturyzację, z bolesnymi zwolnieniami grupowymi - to był koszt, który Bogdanka musiała ponieść samodzielnie, bez wsparcia państwa" - powiedział.
Wskazał, że Kompania Węglowa, licząc na budżetowe wsparcie, sprzedaje węgiel po nierynkowych cenach.
"Mamy informacje, że Kompania Węglowa sprzedaje węgiel po cenie ok. 7 zł za GJ (średnia cena publikowana przez ARP i TGE to ponad 10 zł za GJ - przyp. PAP), czyli dużo poniżej kosztów wytworzenia. To nie są ceny rynkowe. To szkodzi bezpośrednio takim firmom jak Bogdanka czy Silesia, ale i uderza w KHW, JSW, czy nawet PKE z grupy Tauron. Skupianie się tylko na sytuacji KW jest działaniem krótkowzrocznym. Trzeba brać pod uwagę interesy całego polskiego górnictwa" - powiedział Stopa."Żaden podmiot działający na zasadach rynkowych nie wytrzyma konkurencji, jeśli pojawia się węgiel poniżej kosztów produkcji ze strony firmy, która oczekuje na dofinansowanie z budżetu państwa, które pokryje ujemną rentowność" - dodał.
W ocenie prezesa dużym zagrożeniem dla Bogdanki może być też ewentualne zaangażowanie się energetyki w Nową Kompanię Węglową.
"Mamy długoterminowe kontrakty na dostawy węgla, ale nie ma kontraktów, których nie da się wypowiedzieć" - powiedział prezes.
Zarząd Bogdanki wystosował do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pismo w sprawie planowanego udzielenia kopalniom KW pomocy publicznej.
Spółka w piśmie do UOKiK zwraca m.in. uwagę, że pomoc dla polskiego górnictwa może zostać zakwestionowana przez Komisję Europejską, jeśli nie dojdzie do zamknięcia nierentownych kopalń, a pomoc publiczna będzie traktowana jako sposób wyrównania strat na sprzedaży.
Wskazuje też, że ewentualna konsolidacja części kopalń ze spółkami energetycznymi może również zostać potraktowana przez KE jako niedozwolona pomoc publiczna, a przejęcie nierentownych kopalń "wydaje się zbędnym zwiększaniem kosztów, które w dłuższym okresie mogą być przeniesione na końcowych odbiorców energii elektrycznej".
Bogdanka nie wyklucza złożenia skargi do Brukseli.
"Przyglądamy się dalej rozwojowi sytuacji, czekamy na ostateczny kształt planu naprawczego KW. Nie wykluczamy skargi do Komisji Europejskiej. Wiemy, że zdarzały się sytuacje, że prywatne europejskie kopalnie zaskarżyły pomoc publiczną dla państwowych kopalń. Jest to jeden ze sposobów przeciwdziałania ograniczaniu konkurencji" - powiedział Stopa.
Prezes Kompanii Węglowej Krzysztof Sędzikowski informował w poniedziałek, że na początku roku zapasy węgla w Kompanii Węglowej sięgały 5,5 mln ton, a obecnie ich poziom spadł do około 3 mln ton.
Kompania Węglowa w ostatnich tygodniach otrzymała zamówienia i kontrakty na sprzedaż 2,5 mln ton węgla z dotychczasowych zapasów. Z tej wielkości 0,5 mln ton trafi na eksport. Kompania rozmawia z bankami, żeby zdjęły one zabezpieczenia kredytów na 3 mln ton zapasów, gdyż spółka chce je również sprzedać.
Kompania Węglowa odpiera zarzuty w sprawie stosowania nierynkowych cen. Tłumaczy, że musi sprzedawać zapasy węgla, by ratować płynność, a sprzedaż odbywa się powyżej wartości zapasów w księgach KW.
Anna Pełka (PAP)
pel/ pr/






























































