Najbogatszy człowiek w Gruzji, 62-letni Bidzina Iwaniszwili, postanowił po trwającej prawie cztery i pół roku przerwie wrócić do aktywnego uprawiania polityki: będzie się starał "zrewitalizować" rządzącą partię Gruzińskie Marzenie.
Iwaniszwili, którego majątek jest oceniany na 4,6 mld dolarów, postanowił zostać przewodniczącym partii. Gruzińskie media nie mają wątpliwości, że stanie formalnie na jej czele po głosowaniu na zjeździe partii, który odbędzie się na początku maja.
Premier i obecny lider Gruzińskiego Marzenia, Giorgi Kwirikaszwili, oświadczył publicznie, że osobiście poprosił Iwaniszwilego, aby stanął na czele rządzącej formacji politycznej. Jest przekonany, że powrót gruzińskiego magnata "pozytywnie wpłynie na życie polityczne Gruzji".

W trzy lata po krótkiej wojnie rosyjsko-gruzińskiej, która rozegrała się w 2008 roku w czasie, gdy prezydentem był Micheil Saakaszwili, i zakończyła się ostatecznym zaanektowaniem przez Rosję Osetii Południowej, multimilioner pojawił się z impetem na gruzińskiej scenie politycznej, zdołał zjednoczyć opozycję w jednej partii (Gruzińskie Marzenie), która oskarżała ówczesnego szefa państwa, że dał się sprowokować Kremlowi.
Partia Iwaniszwilego wysoko pokonała Zjednoczony Ruch Narodowy Saakaszwilego w wyborach parlamentarnych następnego roku, a gruziński potentat finansowy został premierem.
Jednak zgodnie z tym, co sam obiecał wyborcom, na czele rządu pozostawał krótko: po roku, w listopadzie 2013 roku, złożył dymisję i pozostawił na czele rządu Irakliego Garibaszwilego, który był ministrem w jego gabinecie, a wcześniej przedsiębiorcą.
W 2015 roku Garibaszwili zrezygnował z premierostwa, a na czele rządu stanął Kwirikaszwili, obecny premier, za którego kadencji Gruzińskie Marzenie odniosło miażdżące zwycięstwo także w wyborach parlamentarnych 2016 roku.
Chociaż Gruzja jest republiką parlamentarną, a prezydent spełnia głównie reprezentacyjną rolę, wybory szefa państwa w bezpośrednim głosowaniu są uważane za plebiscyt w kwestii funkcjonowania rządu.
"Wewnętrzne poddziały i problemy w łonie partii rządzącej mogą doprowadzić do kryzysu rządowego. Ryzyko jest wysokie. Temu właśnie pragnie zapobiec Iwaniszwili" - twierdzi gruziński politolog Giorgi Jujaszwili, były doradca rządu.
Sekretarz generalny Gruzińskiego Marzenia i burmistrz Tbilisi, Kacha Kaladze, zdecydowanie zaprzecza, że powrót Iwaniszwilego pociągnie za sobą zmiany w rządzie i w polityce zagranicznej Gruzji, która dąży do integracji z Unią Europejską i NATO, a jednocześnie chce dialogu z Rosją. (PAP)
ik/ kar/


























































