Obecnie eksperci BCC szacują, że na koniec przyszłego roku bezrobocie wzrośnie o 0,5%. Jednocześnie dodają, że równie dobrze może ono o tyle samo zmaleć. Wszystko zależy od dynamiki wzrostu przyszłorocznego PKB.
W lutym br. rząd zakładał, że bezrobocie na koniec 2011 roku wyniesie 10,5%. Rzeczywistość zweryfikowała tę prognozę i już w ustawie budżetowej przyjęto założenie, że wyniesie ono 12,4%. Teraz wszystko wskazuje na to, że jednak utrzyma się ono na poziomie 12,3%. W zasadzie rząd mógłby ogłosić sukces – bezrobocie będzie niższe niż zakładano. Jednak ów założenie trafiło do publicznej wiadomości miesiąc temu i to w czasie gdy stopa bezrobocia wynosiła 11,8%. Rząd po prostu przyjął czarny, ale bezpieczny scenariusz, że w ciągu dwóch miesięcy pracę straci 90 tys. ludzi.
Okazało się, że nie będzie to 90 tys. ale 75 tys. osób. Szczęśliwie rząd pomylił się o 15 tys. Jednak zgodnie z lutową prognozą, bezrobotnych na koniec roku winno być 230 tys. mniej niż w rzeczywistości będzie na koniec grudnia. To tak jakby rząd pomylił się o prawie wszystkich mieszkańców Częstochowy. Już wtedy większość analityków była zgodna, że ta prognoza była zbyt optymistyczna. Wówczas bezrobocie w Polsce wynosiło 13,1% - obniżenie do poziomu 10,5% oznaczało, że w ciągu roku powstanie ponad 300 tys. nowych miejsc pracy. To wydawało się niemożliwe chyba, że rząd liczył na exodus bezrobotnych do Niemiec i Austrii po otwarciu przez te państwa rynku pracy dla Polaków.
Rząd pełen optymistów
Co ciekawe, prognoza na przyszły rok też jest optymistyczna. Rząd zakłada bowiem, że bezrobocie utrzyma się na tym samym poziomie co w 2011 roku. BCC i wiele innych organizacji daje sobie margines błędu wynoszący od. 0,5 pp do 1 pp. W zestawieniu statystycznym 1pp to niewiele, ale w rzeczywistości chodzi o ponad 160 tys. ludzi. Innymi słowy nikt tak naprawdę nie umie przewidzieć jak będzie się kształtował rynek pracy w przyszłym roku.
Wszystko wskazuje na to, że będzie dużo gorzej. Wzrastają koszty pracy oraz płaca minimalna, a sytuacja w całej UE nie rysuje się w różowych barwach. Eksperci szacują, że w 2012 roku wzrost PKB będzie niższe o ok. 1-1,5% niż w 2011. Do tego wszystkiego należy doliczyć najbardziej "nieprzewidywalny czynnik mający olbrzymi wpływ na publikowane przez GUS dane odnośnie do bezrobocia" – pogodę. Jeżeli i ta okaże się niekorzystna, to na koniec przyszłego roku bezrobocie będzie dużo wyższe niż 12,3%.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Rząd w lutym zapowiadał, że bezrobocie na koniec roku wyniesie 10,5%
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Przedłużanie wieku emerytalnego odpowiedzią UE na niż demograficzny
» Rząd w lutym zapowiadał, że bezrobocie na koniec roku wyniesie 10,5%
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Przedłużanie wieku emerytalnego odpowiedzią UE na niż demograficzny




























































