Minął miesiąc izraelsko-amerykańskiej wojny z Iranem i na ten moment nie widać realnych szans na jej zakończenie. W poniedziałek 30 marca ropa drożała na otwarciu do 109 dolarów za baryłkę, a indeksy giełdowe z Azji odnotowały dużą wyprzedaż. Światowe rynki nie widzą deeskalacji na Bliskim Wschodzie i szykują się na dalsze turbulencje.


W poniedziałek 30 marca ceny kontraktów terminowych za baryłkę ropy Brent wzrosły do 109 dol. O godz. 8:00 rano notowania znajdowały się na poziomie 107,7 dol. Ceny amerykańskiej ropy WTI wzrosły w tym czasie powyżej 100 dol. za baryłkę.
Krwawiły rynki azjatyckie. Japoński Nikkei tracił 3,23 proc., południowo-koreński KOSPI spadał o 3,13 proc., a hongkoński Hang Seng cofał się o 1 proc. Wyjątek na tle regionu stanowił główny indeks giełdy w Szanghaju, który umacniał się o ok. 0,2 proc.
Niewielkie wzrosty obserwowaliśmy również na kontraktach futures na amerykańskie indeksy S&P500 (+0,3 proc.) i Nasdaq (+0,05 proc.). Złoto drożało o 1,8 proc. do 4530 dol. za uncję, a ceny srebra przekroczyły 70 dol. za uncję.
Izraelskie wojsko kontynuuje natarcie na Liban
Jak donosi "Financial Times", premier Izraela Benjamin Netanjahu nakazał dalsze rozszerzenie inwazji lądowej w południowym Libanie, wyznaczając rzekę Zahrani jako nową granicę operacyjną dla sił IDF. Działania te, mające na celu stworzenie szerokiej strefy buforowej, wymusiły ewakuację ponad miliona mieszkańców.
Jednocześnie izraelskie i amerykańskie lotnictwo przeprowadziło zmasowane naloty na cele wewnątrz Iranu, uderzając w obiekty w Teheranie, Karaj oraz zakłady petrochemiczne w Tabriz i składowiska odpadów. W weekendowych atakach ucierpiały również dwie największe irańskie huty stali. Kraj ten jest jej 10. globalnym producentem.
Iran zaatakował natomiast największą na świecie hutę aluminium Alba w Bahrajnie. Zakład już wcześniej ograniczył swoją produkcję o 19 proc.
Dochodzi również do uderzeń w infrastrukturę krytyczną państw trzecich - irański atak na odsalarnię wody i elektrownię w Kuwejcie doprowadził do śmierci cywilnego pracownika, co analitycy uznają za niebezpieczną eskalację wymierzoną w systemy podtrzymywania życia w regionie.
Starty objęły także siły międzynarodowe - w południowym Libanie, w niedzielę w wyniku wybuchu miny-pułapki ranny został polski żołnierz z kontyngentu pokojowego ONZ. Również w tym regionie w ostrzale artyleryjskim zginął indonezyjski żołnierz sił ONZ.
Morze Czerwone przestaje być bezpieczne?
Do wojny bezpośrednio włączyli się wspierani przez Teheran rebelianci Huti z Jemenu, którzy wystrzelili rakietę balistyczną w stronę Izraela. Agencja Reutera podkreśla, że ich aktywność budzi poważne obawy o bezpieczeństwo żeglugi w cieśninie Bab el-Mandeb, będącej kluczowym punktem tranzytowym przez Morze Czerwone.
Stany Zjednoczone intensyfikują swoją obecność wojskową, gromadząc w regionie ponad 50 000 żołnierzy, w tym nowo przybyłe jednostki piechoty morskiej. Choć prezydent Donald Trump w rozmowie z "Financial Times" przekonywał, że bezpośrednie i pośrednie negocjacje z Teheranem przebiegają pomyślnie, jednocześnie formułuje groźby.
Biały Dom otwarcie rozważa siłowe zajęcie głównego irańskiego terminalu naftowego na wyspie Chark, porównując tę strategię do działań podejmowanych wobec Wenezueli. Mimo dyplomatycznych starań Pakistanu o zorganizowanie rozmów pokojowych, obie strony konfliktu wykazują dużą rezerwę wobec oficjalnych deklaracji, co sugeruje przygotowania do długotrwałej konfrontacji zbrojnej. Wywiady wojskowe wskazują, że wysiłki dyplomatyczne Waszyngtonu mogą być jedynie zasłoną dymną dla przygotowywanych operacji lądowych.
MM





























































