Dwa razy za mało
Oprócz zakupu bankomatów, w grę wchodzi również zapewnienie ich funkcjonowania. Ponieważ pracują one w trybie on-line, muszą mieć dedykowane łącza satelitarne. Chyba, że są ustawione w oddziale banku, wtedy mogą być połączone z siecią banku. W takiej sytuacji koszty połączenia są trudne do oszacowania – mówi Cezary Dyrcz, dyrektor operacyjny firmy Euronet, dysponującej trzecią co do wielkości siecią bankomatów w Polsce (ok. 900 jednostek). Jego zdaniem, banki często pomijają kolejny element kosztu działania bankomatu: wydatki związane z obsługą gotówkową. Każda maszyna musi posiadać odpowiednią ilość gotówki, którą trzeba do niej dostarczyć, co jest kosztowne o tyle, że do transportu trzeba wynajmować specjalistyczne firmy. Banki mogą nie uwzględniać tego kosztu, bo z reguły mają bankomaty w swoich placówkach, które również muszą mieć odpowiedni zapas gotówki. Ma on jednak znaczenie gdy chodzi o maszyny ustawione np. w centrach handlowych, na stacjach benzynowych (albo w miejscowościach, gdzie nie ma placówki bankowej). Dla Euronetu koszty obsługi gotówkowej stanowią 40-50 proc. całości utrzymania bankomatu. Obsługa techniczna: konserwacja, wymiana papieru, czy taśm w drukarkach, gra z punktu widzenia kosztów rolę marginalną.
Banki oraz firma Euronet posiadają w Polsce ponad 6,3 tys. bankomatów i planują dalszą rozbudowę ich sieci. Polska coraz bardziej zbliża się do europejskich standardów, jednak na milion mieszkańców przypada ich w Polsce ok. 160, to jest o blisko połowę mniej niż średnio w krajach Unii Europejskiej (ponad 350) – napisano w raporcie Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego o sytuacji banków w pierwszym kwartale tego roku. Ponad połowa jest w posiadaniu trzech instytucji – PKO BP, Banku Pekao oraz sieci Euronet. W wykorzystaniu bankomatów przez klientów poszczególnych banków widać jednak spore różnice. Najbardziej oblegane są maszyny ING Banku Śląskiego, gdzie – jak wynika z porównania liczby bankomatów i transakcji – średnio miesięcznie na jedną przypada ponad 9,6 tys. transakcji. W Banku Zachodnim WBK średnia miesięczna przekracza 5,8 tysiąca. BZ WBK „ze względów biznesowych” nie udostępnia informacji mówiących o tym, jak często z jego maszyn korzystają klienci innych banków. Trzy największe krajowe banki notują średnio 5,2-5,5 tys. transakcji przypadających na jeden bankomat miesięcznie. Transakcja to jednak nie to samo, co wypłata. Za transakcję można uznać również sprawdzenie stanu konta, czy zmianę PIN-u. W Euronecie średnia liczba wypłat to 2,5-3 tys. miesięcznie.
Będzie drożej
W PKO BP i Pekao SA liczba transakcji dokonanych przez klientów innych banków wynosi odpowiednio 7,4 i 8,8 proc., w Banku Przemysłowo-Handlowym PBK jest to niecałe 5 proc. Narzuca to przypuszczenie, że bankomaty BPH stoją w „gorszych” miejscach niż dwóch największych detalistów (przy średnich „na bankomat” nie ma znaczenia fakt, że sieć BPH jest ponad dwukrotnie mniejsza niż PKO BP). Albo, że niewielu klientów tego banku dysponuje kartą, która umożliwiłaby wypłaty. Czy wreszcie – że klienci właśnie tego banku wolą wypłacać rzadziej, ale za to większe kwoty. W Citibanku – detalicznej części Banku Handlowego i w Banku Gospodarki Żywnościowej średnia miesięczna liczba transakcji bankomatowych, przypadająca na jedną maszynę to ok. 2,4 tys. Dużo mniej niż w najlepszych pod tym względem, większych bankach. Oba mają bardzo wysoki odsetek wykorzystania przez obcych klientów. Po części jest to konsekwencja niskiego mianownika – niewielkiej liczby transakcji w ogóle. Jednak licznik – wypłaty dokonywane przez klientów innych banków – jest tam wyższy niż w BPH.
Stopień wykorzystania bankomatu przez klientów konkurencji ma znaczenie. Regułą jest, że banki nie zarabiają na własnych klientach. Za wypłatę w „obcym” bankomacie zapłacimy nie mniej niż 3,5 zł, rzadko minimalna stawka przekracza 5 zł (przy wypłatach przekraczających 100 zł, prowizja za wypłatę z bankomatu jest ustalana procentowo). Banki w ramach porozumienia zawartego przez największych pod auspicjami Związku Banków Polskich, płacą za transakcje obcych klientów stałą stawkę – nie przekraczającą 3,5 zł. Możliwe jest wynegocjowanie opłaty niższej. Negocjujemy z niektórymi instytucjami możliwość ograniczenia opłat w bankomatach – mówił niedawno na spotkaniu z dziennikarzami Marian Czakański, prezes ING BSK. Chodziło mu przede wszystkim o takie maszyny, które stoją w miejscach, gdzie jego bank ma klientów, ale nie ma placówek. Można jednak wątpić, by banki dysponujące najgęstszą siecią bankomatów decydowały się na obniżenie ceny. Bank Pekao uważa, że duża liczba bankomatów daje mu przewagę konkurencyjną nad mniejszymi bankami – klienci, którzy chcą często wypłacać pieniądze z bankomatu, powinni pójść tam, a nie do banku dysponującego dwiema, trzema setkami takich maszyn.
Minimalna stawka za wypłatę w „cudzym” bankomacie na pewno nie spadnie. Sprzeciwiłyby się temu największe banki, dla których oznaczałoby to przekreślenie strategii rozwijania sieci maszyn. Stawkę ustalano w połowie lat 90. Od tego czasu koszty poszły w górę. W Euronecie szacują, że interchange rate powinna być raczej w przedziale 4,5-5 zł. Przy trwających od jakiegoś czasu poszukiwaniach możliwości zwiększenia dochodów banków, co jest najłatwiejsze w prowizjach, podniesienie tej opłaty jest tylko kwestią, raczej niedługiego, czasu.
Łukasz Wilkowicz





























































