Bank Japonii pod nowym kierownictwem utrzymał starą politykę pieniężną. Japończycy pozostają osamotnieniu w ultraluźnym nastawieniu i wciąż zamierzają „drukować” biliony jenów w celu utrzymania absurdalnie niskich stóp procentowych.


Piątkowa decyzja nie była zaskoczeniem. Bank Japonii pod wodzą Kazuo Uedy utrzymał główną stopę procentową na poziomie -0,1% (tak, minus jednej dziesiątej procenta). Ponadto, japońskie władze monetarne w dalszym ciągu będą utrzymywać rentowność 10-letnich obligacji skarbowych w okolicach zera, z dopuszczalnym odchyleniem o 0,5 pkt. proc. W praktyce oznacza to „przywiązanie” długoterminowej stopy procentowej do poziomu bliskiego 0,5%.
Ponadto Bank Japonii nadal będzie kupował aktywa finansowe za świeżo wykreowane pieniądze. BoJ będzie kontynuował zakupy ETF-ów oraz jednostek funduszy rynku nieruchomości (J-REIT) w limitach odpowiednio 12 bilionów oraz 180 miliardów jenów rocznie. Ponadto japońscy „drukarze” wykreują ok. dwa biliony jenów na skup obligacji korporacyjnych.
Kontynuacja ultraluźnej polityki monetarnej w Japonii odbywa się w sytuacji, gdy inflacja wynosi 3,5% i od przeszło roku przekracza 2-procentowy cel. Inflacja bazowa w Japonii w kwietniu sięgnęła 4,1% i była najwyższa od kilku dekad.
Dla kierownictwa Banku Japonii to jednak za mało. – Bank będzie cierpliwie kontynuował monetarne luzowanie, odpowiadając na rozwój aktywności ekonomicznej i cen oraz również warunków finansowych. Robiąc tak, będzie mierzył w osiągnięcie 2-procentowego celu stabilności cenowej w zrównoważony sposób, któremu towarzyszyć będzie wzrost płac – czytamy w czerwcowym komunikacie Banku Japonii.
Decyzje Japończyków stoją w ostrej sprzeczności z posunięciami banków centralnych Zachodu. W czwartek Europejski Bank Centralny po raz kolejny podniósł stopy procentowe, wynosząc stopę referencyjną do najwyższego poziomu od 2008 roku i zapowiadając kolejne podwyżki. W Stanach Zjednoczonych stopy procentowe w Fedzie są na najwyższym poziomie od 2007 roku. W ostatnich 12 miesiącach podwyżki kosztów kredytu miały miejsce w niemal wszystkich krajach rozwiniętych i w miażdżącej większości rynków wschodzących.
Wyjątkiem są tu Chiny. W czwartek Ludowy Bank Chin obniżył średnioterminową stopę procentową o 10 pb. Było to następstwo wtorkowej obniżki stopy krótkoterminowej (także o 10 pb.). Tyle tylko, że Państwo Środka (przynajmniej oficjalnie) notuje inflację CPI zbliżoną do zera i rachityczny (jak na chińskie standardy) wzrost gospodarczy.
Konsekwencje ultraluźnej polityki Banku Japonii są dobrze widoczne na rynku walutowym. Kurs euro do jena w piątek wspiął się na wysokość 154,72 jenów i osiągnął najwyższą wartość od 15 lat. Od początku tego roku jen stracił prawie 8,5% względem euro, a w trzy lata tracąc aż 21,8%.
KK




























































