We wrześniu 2009 roku Fundusz uzyskał zgodę fundatorów na sprzedaż 403,3 ton złota, czyli 13% swoich zasobów. Tą desperacką decyzję tłumaczono rosnącymi potrzebami na gotówkę, po którą do waszyngtońskiego MFW zwracało się coraz więcej państw zagrożonych bankructwem. W maju tego roku Fundusz pożyczył Grecji 5,5 miliarda euro i gwarantując wypłatę kolejnych 4,5 miliarda euro do końca roku.
Niewykluczone, że część tej kwoty pochodziło z przychodów ze sprzedaży złota. Jesienią zeszłego roku 200 ton kruszcu z MFW kupił bank centralny Indii. Dziesięć ton nabyła Sri Lanka, po dwie tony zgłosił się Mauritius, a 88,3 ton zostało upłynnionych na wolnym rynku.
Bangladesz za każdą uncję zapłacił około 1.252 dolarów, kupując metal niemal po rekordowo wysokich cenach. Przed transakcją kraj ten dysponował zaledwie 3,5 tonami kruszcu, a jego łączne rezerwy walutowe na koniec 2009 roku wyniosły 10,3 miliarda dolarów. Taka informacja stanowi wsparcie dla notowań złota. Okazuje się bowiem, że blisko nominalnym rekordom ceny nie zniechęcają poważnych kupców, dysponujących nadmiarem niskooprocentowanych i tracących na wartości amerykańskich dolarów.
W piątek o godzinie 13:00 uncja złota kosztowała 1.249,30 dolarów i była o pół procent droższa niż w czwartek, gdy potaniała o 11 dolarów. Licząc według średniego kursu NBP 31,1 gram żółtego metalu było warte 3.856 złotych.
K.K.



























































