Litr oleju napędowego kosztuje już 3,8 zł. A może być jeszcze drożej. - Cena benzyny 95-oktanowej może wzrosnąć nawet do 4,25 zł za litr - uważa Urszula Cieślak, analityk monitorującej rynek paliw firmy Reflex.
Według niej, obecne wzrosty cen na stacjach nie odzwierciedlają jeszcze rekordowo wysokich cen ropy naftowej na świecie z początku tygodnia. W poniedziałek zanotowano w Nowym Jorku rekordowo wysoką cenę - 59,5 dolarą za baryłkę. Do prawie 55 USD zdrożała też rosyjska ropa, którą głównie przerabiają nasze rafinerie. Jeśli przewidywania się potwierdzą, litr benzyny 98-oktanowej będzie kosztował nawet 4,6 zł, a olej napędowy 4 zł.
W porównaniu z cenami z lutego tego roku będzie droższy o 17 proc. Przejechanie 100 kilometrów przy średnim zużyciu 7 litrów paliwa będzie wiązało się z wydatkiem 31,5 zł. Cztery miesiące temu pokonanie takiego samego dystansu kosztowało 26,95 zł. Jeśli ktoś przejeżdża miesięcznie 1,5 tys. kilometrów, na najdroższą benzynę wyda prawie pięćset złotych. Rosnące ceny paliw drenują nie tylko kieszenie zwykłych obywateli, ale oznaczają znacznie wyższe koszty dla firm. Te mogą chcieć je sobie odbić przez podwyżki cen na towary i usługi.
Kilka tygodni temu w mediach pojawiły się informacje, że latem firmy paliwowe rozpoczną walkę o rynek. Aby zwiększyć sprzedaż koncerny miały obniżyć swoje marże, a litr benzyny mógłby stanieć nawet o 10 gr. Jednak PKN Orlen i Grupa Lotos zaprzeczyły pogłoskom i sądząc po ostatnich podwyżkach nie dążą do wojny cenowej.
Dziennik Bałtycki
Jacek Klein






























































