REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Atomowy poślizg czy gra na zwłokę? Wiceminister ujawnia kulisy rozmów z USA

2026-04-02 13:25
publikacja
2026-04-02 13:25
Dodaj Bankier.pl w Google

Jeśli główna umowa EPC z amerykańskim wykonawcą pierwszej elektrowni jądrowej, konsorcjum Westinghouse-Bechtel, nie zostanie zawarta do połowy roku, nie wpłynie to na harmonogram realizacji projektu - poinformował PAP Biznes wiceminister energii Wojciech Wrochna.

Atomowy poślizg czy gra na zwłokę? Wiceminister ujawnia kulisy rozmów z USA
Atomowy poślizg czy gra na zwłokę? Wiceminister ujawnia kulisy rozmów z USA
/ Ministerstwo Infrastruktury

- Gdyby była taka sytuacja, że nie zawrzemy tej głównej umowy EPC do połowy roku, czyli do końca drugiego kwartału, co bierzemy pod uwagę, to nie wpłynie to w żaden sposób na harmonogram realizacji projektu, dlatego, że wynegocjowanie umowy EDA w połowie zeszłego roku dało nam przestrzeń do tego, żeby w oparciu o nowy model realizacji projektu realizować dużo szerszy zakres prac - powiedział PAP Biznes Wrochna.

Dodał, że gdyby nie udało się wynegocjować do połowy 2026 r. ostatecznej umowy wykonawczej z Westinghouse-Bechtel na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Choczewie, to zostanie wydłużone obowiązywanie umowy projektowej EDA.

- Wyznaczyliśmy sobie ambitny termin podpisania tej umowy, natomiast nie będziemy podpisywać tej umowy na siłę w założonym terminie, dlatego, że dla nas ważne jest podpisanie umowy dobrej, a nie szybko - zaznaczył wiceszef ME.

Pytany, czy jest konkretna przyczyna przedłużania się negocjacji z konsorcjum wykonawczym, odparł, że nie.

- Oczywiście tych trudnych kwestii jest dużo. Nie ma jednej konkretnej, która by powodowała, że te negocjacje z jakiegoś powodu się nie poruszają. To jest po prostu bardzo skomplikowana umowa i to jest czas do tego niezbędny - powiedział Wrochna.

Podkreślił, że ze względu na skalę i wartość projektu, np. podniesienie zakresu odpowiedzialności wykonawcy nawet o pół punktu procentowego, zajmuje sporo czasu.

Wakacje na giełdzie

Wrochna potwierdził, że celem harmonogramowym pozostaje wylanie pierwszego betonu pod budowę elektrowni jądrowej w grudniu 2028 r.

Koszt budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej jest szacowany na blisko 200 mld zł.

We wtorek prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk poinformował, że spółka złożyła wniosek do Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) o wydanie zezwolenia na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie.

Jednocześnie nie wykluczył kolejnego aneksowania umowy projektowej EDA z konsorcjum Westinghouse-Bechtel, choć strony celują w 30 czerwca jako datę zamknięcia negocjacji umowy EPC na budowę I elektrowni jądrowej w Polsce.

Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje w lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino” w gminie Choczewo. Obiekt będzie się składał z trzech jednostek AP1000 o łącznej mocy zainstalowanej 3750 MWe.

PEJ przypomniał, że inwestycja posiada już kluczowe decyzje administracyjne, w tym tzw. lokalizacyjną i środowiskową. Od 2025 r. w lokalizacji trwają prace przygotowawcze; w 2027 r. spółka zamierza wystąpić do wojewody pomorskiego o pozwolenie na budowę. Początek prac budowlanych przewidziany jest jeszcze w 2028 r. Budowa każdego z reaktorów ma trwać około 7 lat. Potem nastąpi trwający mniej więcej rok okres testów i rozruchu. Pierwszy reaktor ma rozpocząć komercyjną eksploatację w 2036 r., drugi w 2037 r., a trzeci w 2038 r. (PAP Biznes)

jz/ asa/ mick/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Polska elektrownia jądrowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki