Szef MSW Jacek Cichocki podkreśla, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wysyłała do instytucji publicznych ostrzeżenia o możliwości ataku. Podkreślił, że taki atak jest także sprawdzianem, czy administratorzy poszczególnych rządowych stron uwzględnili te ostrzeżenia. Każdy z nich powinien być na taką okoliczność przygotowany.
Rząd mówi nie systemowi INDECT
Resort poinformował także, że ani MSW, ani Komenda Główna Policji nie zamawiały żadnego rozwiązania dotyczącego projektu INDECT, czyli tzw. systemu inteligentnego monitoringu miejskiego, a także nie planują także wdrożenia tego projektu. Projekt koordynuje i prowadzi Akademia Górniczo- Hutnicza w Krakowie, a udział polskiej policji w tym projekcie ma charakter ekspercki.
Nie jest pewne, czy atak faktycznie nastąpi; źródłem informacji o akcji Truman Show są niezweryfikowane strony internetowe i zaproszenie na Facebooku. Według tych informacji, celem ataku mają być instytucje, urzędy, uczelnie, czy firmy wspierające projekty, takie jak Czysty Internet czy Europejska Strategia Na Rzecz Lepszego Internetu Dla Dzieci.
![]() | » Jakie idee skrywają maski Anonymous? |
Ten atak będzie gorszy niż poprzedni
Poprzedni duży atak Anonymous na strony polskiego rządu i prezydenta miał miejsce na początku roku, kiedy ważyły się losy uregulowań ACTA. Tym razem anonimowi ostrzegają, że nie tylko mogą zablokować strony internetowe, ale także opublikować prywatne dane zwolenników zaostrzania przepisów, dotyczących wolności w sieci.
Protest ma dotyczyć rzekomej kontroli nad internetem, ale także kamer bezpieczeństwa w miastach. Wśród domniemanych trzech metod ataku ma być blokowanie stron, czy włamywanie się na portale i zmienianie ich treści. Władze w Warszawie zapewniają, że na bieżąco monitorują sytuację w internecie w zakresie domen rządowych.
W przeszłości hackerzy z grupy Anonymous atakowali strony prezydenta, premiera i Sejmu oraz kilku polskich ministerstw. Działali też na skalę międzynarodową - włamali się na setki portali rządów i firm w Wielkiej Brytanii, USA, czy w Chinach. Ale były też groźby, w tym zablokowania całego internetu, które okazały się pustymi pogróżkami.
Nie zmienia to faktu, że zablokowanie jakiegoś portalu jest dziecinnie proste i nie wymaga żadnych umiejętności. Bo taki atak można po prostu kupić jako usługę w internecie na czarnym rynku, tłumaczy ekspert od spraw zabezpieczeń internetowych Maciej Kuźniar. Według Macieja Kuźniara taki prosty i mało szkodliwy atak może być przykrywką dla poważniejszej akcji, na przykład próby wykradzenia danych. Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Rafał Motriuk/dyd
Źródło:IAR

































































