Jednak możliwe, że Mario Draghi ograniczy swoją konferencję prasową do ogólników, które nie dadzą konkretnych odpowiedzi na pytanie - jak rozwiązać kryzys. Jeśli prezes EBC obiecałby zbyt dużo, europejscy oficjele, którzy zaczną swoje dywagacje dziś wieczorem, poczują się zwolnieni z ambitnego szukania odważnego planu. Mogliby wyjść z założenia, że skoro EBC angażuje się tak mocno, to "nie musimy tak bardzo się starać, gdyż presja opadła".
Rozwiązanie europejskiego impasu wymaga gruntownych zmian regulacji oraz traktatów wspólnoty, a do tego potrzebny jest kompromis wszystkich państw członkowskich. W długim terminie, kryzysu nie rozwiąże Europejski Bank Centralny poprzez beztroski dodruk pieniądza. Politycy muszą doprowadzić do przełomu.
Amerykanie bacznie obserwują poczynania na Starym Kontynencie, gdyż obecnie to od Europy zależy, w którym kierunku udadzą się indeksy giełdowe w ostatnim miesiącu roku. Obniżenie stóp procentowych w Strefie Euro o 50 pb. byłby znacznie silniejszym impulsem dla rynków, a bieżąca decyzja EBC może wydawać się zbyt opieszała. Dlatego reakcja Amerykanów była znikoma. Po godzinie 14:00 kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy nadal wykazywały totalne niezdecydowanie. Oscylując od -0,1 do +0,1 proc.
Źródło: Bankier.pl, Indeks S&P500 na przestrzeni roku
Inwestorom na Wall Street pozostaje czekać na rozpoczęcie szczytu przywódców Unii Europejskiej o 19:30 i mieć nadzieję, że jeśli nie dziś, to jutro na rynkach pojawią się entuzjastyczne wieści z Brukseli. Sytuacja techniczna indeksu S&P500 nie daje zbyt wielu nadziei na gwałtowny ruch w górę z byle powodu. Brak konstruktywnych wniosków z grudniowego szczytu w Brukseli może być bardziej świetnym pretekstem do spadkowej korekty.
O godzinie 14:30 opublikowano raport z amerykańskiego rynku pracy. Oczekiwano, że w ostatnim tygodniu przybyło 395 tys. nowych bezrobotnych (wobec 402 tys. tydzień wcześniej). Okazało się, że przybyło 381 tys. nowych bezrobonych. To dobry sygnał dla Wall Street, aby na otwarciu pojawił się zielony kolor.
K.G.





























































