30 lat temu premierę miał "Batman" Tima Burtona z Jackiem Nicholsonem w roli Jokera

Wielokrotnie zmieniano obsadę, podczas realizacji przerywano zdjęcia, fani protestowali jeszcze przed premierą. Mimo to po premierze w czerwcu 1989 r. "Batman" szybko został kasowym przebojem i zachwycił miłośników człowieka-nietoperza.

(fot. Visual / ZUMA Press)

Do roli tytułowej przymierzani byli m.in. Mel Gibson i Patrick Swayze, a do roli Jokera Willem Dafoe i Robin Williams. Wyreżyserować mieli bracia Coen, a muzykę napisać miał Michael Jackson. Ostatecznie propozycję zrealizowania filmowych przygód człowieka-nietoperza przyjął Tim Burton. W roli Batmana obsadził Michaela Keatona, a Jokera zagrał Jack Nicholson. Piosenki do filmu napisał Prince.

Obraz osiągnął gigantyczny sukces. W rozmowie z PAP krytyk filmowy Rafał Pawłowski zauważa, że "zarobił 411 mln dol. przy 35 mln budżecie i jest do dziś największym komercyjnym hitem w karierze Tima Burtona. Sukces ten nie tylko zagwarantował reżyserowi jeszcze większą swobodę przy realizacji sequela, ale także sformatował na lata 90. kino rozrywkowe, skłaniając producentów do poszukiwań innych komiksowych adaptacji".

Droga do sukcesu nie była łatwa. W wywiadzie dla "Polityki" mówił o tym polski reżyser Lech Majewski, który w tym samym studio, w którym realizowano Batmana - Pinewood Studios - montował wtedy swojego "Więźnia Rio". "To był film skazany na niepowodzenie. Prace przerwano już po kilku tygodniach zdjęć i ekipa zaczęła nawet demontować makiety Gotham, bo wyniki testów, które zrobiono wśród widzów, były druzgocące. Amerykanie byli oburzeni, że to nie Batman, tylko jakaś satyra, że brakuje Robina. Wytwórnia przestraszyła się i zaczęła wycofywać z produkcji" – powiedział reżyser, który przy okazji pracy w Pinewood Studios wystąpił w jednej scenie "Batmana".

Produkcję wznowiono m.in. po tym, jak producenci zdecydowali się mocniej zainwestować w promocję. Zachęciła ich również gigantyczne zainteresowanie gadżetami związanymi z Batmanem jeszcze przed premierą obrazu.

Zanim doszło do premiery, na film psioczyli fani komiksowej serii. Nie podobał im się wybór Michaela Keatona do głównej roli - aktor znany był wtedy przede wszystkim z ról komediowych. Niezadowoleni fani wysłali do producenta filmu 50 tysięcy listów krytykujących tę decyzję. Wybór Burtona niespecjalnie spodobał się również współtwórcy komiksowego Batmana Bobowi Kane’owi oraz producentowi Michaelowi Uslanowi. Ten fanatyk komiksów zakupił prawa do ekranizacji "Batmana" w 1979 r. i przez dekadę walczył o realizację filmu.

Producenci zdecydowali się jednak zaprezentować 90-sekundowy trailer w jednym z kin w Westwood w Kalifornii. Owacja na stojąco przekonała ich, że wybór aktorów był trafiony.

Tim Burton dołączył do projektu w połowie lat 80. W jednym z wywiadów powiedział, że tym, co zainteresowało go w postaci Batmana był fakt, że to "nowoczesny superbohater z problemami, który musiał zakładać strój, by stać się wyjątkowym".

"+Batman+ Tima Burtona był powrotem tej postaci na kinowe ekrany po 23 latach przerwy. Do roli wskrzesiciela Mrocznego Rycerza wytwórnia Warner Bros zatrudniła młodego reżysera opromienionego komercyjnym sukcesem filmów +Wielka przygoda Pee Wee Hermana+ i +Sok z żuka+" – zauważa Rafał Pawłowski. W "Soku z żuka" również wystąpił Michael Keaton.

Krytyk przypomina, że Burton nie był wielkim fanem komiksowej serii, ale "udało mu się stworzyć sobie przestrzeń do artystycznej wolności i kreacji". "W związku z tym utrzymał i pogłębił na ekranie typowy dla siebie neogotycki styl, czerpiąc garściami z niemieckiego ekspresjonizmu. To właśnie wizja plastyczna Burtonowskiego filmu na zawsze już naznaczyła mrokiem świat i postać Batmana, i w dużym stopniu zdecydowała o sukcesie, przyciągając do kina nie tylko nastoletnią publiczność, ale także dorosłych miłośników komiksów i fantastyki" - dodał.

Jak zauważa Pawłowski "kultowy stał się nie tylko Batman i jego niesamowite gadżety (warto zauważyć, że w ten sposób rozbito swoisty monopol Bonda na niecodzienne śmiercionośne zabawki), ale także postać głównego antagonisty - Jokera, fenomenalnie zagranego przez Jacka Nicholsona. To postać makiaweliczna i całkowicie zanurzona w szaleństwie, której demonicznego uśmiechu nie sposób zapomnieć".

"Co ciekawe Nicholson początkowo odrzucił tę rolę, a gdy w końcu zdecydował się zagrać, producenci byli już po słowie z Robinem Williamsem. Ten do tego stopnia obraził się na Warner Bros., że kilka lat później odmówił zagrania roli Człowieka-Zagadki w kolejnym filmie o Batmanie. O przyjęciu roli przez Nicholsona zadecydowały nie tyle pieniądze (choć zapewniając sobie procent od zysku zarobił podobno ok. 90 mln dolarów), ani nawet postać Jokera, która fascynowała go w dzieciństwie, co chęć poznania bliżej Kim Basinger" – przypomina krytyk. Kim Basinger wcieliła się w role Vicki Vale. W komiksie Vale miała rude włosy, w wersji Kim została blondynką.

Postać Jokera spodobała się Nicholsonowi do tego stopnia, że po zakończeniu produkcji zapłacił 70 tys. dolarów, by móc zabrać na własność kostium i perukę z filmu.

Keaton pracy na planie nie wspominał szczególnie. Nie lubił zwłaszcza scen, w których musiał zakładać strój Batmana. W obcisłym, szczelnie opinającym go "batsuitcie" czuł się klaustrofobicznie, w dodatku strój odcinał go od wszelkich dźwięków z zewnątrz.

Keaton przetrwał wszystkie trudy i m.in. dzięki jego roli "Batman" odniósł gigantyczny sukces. Był pierwszym filmem, który w weekend otwarcia zarobił ponad 40 milionów dolarów.

Film nagrodzono Oscarem za scenografię. Danny Elfman dostał Grammy za muzykę.

Dziennikarz "Time" pisał, że Batman onieśmiela i zaskakuje, a "USA Today", że zapiera dech w piersiach m.in. z powodu dzikiego Jokera Nicholsona. Podkreślano znakomitą scenografię oddającą mrok Nowego Jorku sprzed panowania Rudy’ego Giulianiego, który został burmistrzem w 1994 r.

"Batman" jeszcze w 1989 r. trafił na kasety wideo. Szybko stał się wideo hitem w Polsce.

Magazyn "The best of video" pisał o nim: "Film sensacyjno-przygodowy. Życie w Gotham City stało się nie do zniesienia. Każdej nocy banda Carla Grissona i Jokera trwoży i łupi niewinnych przechodniów. Ale pojawia się opatrznościowy, tajemniczy Mściciel, który swą czarną peleryną +anioła pomsty+ i maską na twarzy sieje przerażenie wśród przestępców. Kim jest? Usiłuje się tego dowiedzieć również nieustraszona i piękna fotoreporterka. Najnowsza wersja komiksowego bohatera z lat 30. Pokaz najnowocześniejszych technik filmowo-elektronicznych. Błyskotliwa reżyseria, głośni aktorzy".

W 1992 r. Tim Burton wyreżyserował sequel, "Powrót Batmana", w którym obok Keatona wystąpili m.in. Danny DeVito, Michelle Pfeiffer i Christopher Walken.

W wywiadach Michael Keaton i Tim Burton podkreślali, że woleli "Powrót Batmana" od pierwszej części.

"Powrót Batmana" nie przebił sukcesu kasowego "Batmana", zarobił ponad 300 mln dol. przy budżecie 100 mln.

Burton nie powrócił już do serii o Batmanie, a w kolejnym filmie - "Batman Forever" w reżyserii Joela Schumachera – Michaela Keatona zastąpił Val Kilmer.

Po latach Keaton wcielił się w nieco zapomnianego aktora, który niegdyś grał postać kultowego superbohatera, w "Birdmanie" Alejandro Gonzaleza Inarritu. Za swą kreację otrzymał Oscara. Kostium Birdmana został przygotowany na podstawie manekina Keatona używanego w "Batmanie" z 1989 r. 

autor: Wojciech Przylipiak

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne