REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

126 lat od powstania Nintendo. Zobacz jak zmieniał się rynek gier

2015-09-26 06:00
publikacja
2015-09-26 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

W Super Mario Bros zagrywało się kilka pokoleń. Za tą legendą branży elektronicznej rozrywki stoi japońska firma Nintendo, która obchodziła w tym tygodniu 126. urodziny. Dawniejszy pionier rynku gier stoi dziś raczej z tyłu. Jak jednak pokazuje jego historia, może jeszcze zawojować rynek standardami swoich gier wideo.

Już ponad 125 lat minęło od zarejestrowania japońskiego przedsiębiorstwa Nintendo, które zrewolucjonizowało przemysł rodzinnej rozrywki. Pierwsze domowe konsole do gier, które odniosły poważny sukces, produkowane były właśnie przez ojców hydraulika Mario.

fot. arhn.eu / / youtube.com

Japońskie Nintendo od początku swojego istnienia związane było z rozrywką. Założone 23 września 1889 roku Nintendo Playing Card Company Limited pierwotnie produkowało karty do popularnej japońskiej gry karcianej. Kolejnym etapem rozwoju było wejście na inne rynki. Już jako Nintendo Company Limited, wprowadzono do oferty usługi taksówkarskie czy hotele. To jednak właścicielom nie wystarczyło i zaplanowali wejść do bardziej futurystycznej branży.

Famicom, NES czy Pegasus?

Za początek ery elektronicznej rozrywki w wydaniu Nintendo można uznać dystrybucję konsoli Magnavox Oddysey, do której prawa firma wykupiła w 1975 r. Były to jednak dopiero początki takiego sprzętu, przez co pozyskanie klienta nie należało do zadań najłatwiejszych. Japończycy przekonali się o tym także dwa lata później wprowadzając do sprzedaży konsolę Color TV Game, która umożliwiała rozgrywkę w tylko jedną zaprogramowaną grę. Firma pod przywództwem Fusajiro Yamauchiego nie chciała jednak odpuścić i 10 lat później rozpoczęła sprzedaż konsoli Famicom, który ewoluował do Nintendo Entertainment System, znanego już w Ameryce i Europie. W Polsce jednak historia przyjęła inny obrót, bo serie gier Nintendo kojarzą się w naszym kraju głównie z Pegasusem – klonem pierwszej edycji Famicoma, który zdobył polskie targowiska wraz z tysiącami kolorowych kartridży z grami.

Dwa lata później firma wprowadziła pierwszego handhelda – przenośną konsolę. Patrząc na ówczesne możliwości techniczne, ciężko jednak taki sprzęt nazwać konsolą. I tym razem produkt „Game&Watch” został wsławiony w Europie bardziej z racji jej klona niż oryginału, ponieważ konceptem zainteresowali się Rosjanie. Zaadoptowali pomysł na własną modłę i tak powstała znana każdemu gra w zbieranie jajek.

Wakacje na giełdzie

Tuż przed wydaniem nowej generacji konsoli stacjonarnej, Nintendo postanowiło rozwinąć swoją ofertę konsol przenośnych i zaoferowało graczom legendarnego Game Boy’a. Konsola z monochromatycznym wyświetlaczem umożliwiała rozgrywkę w wiele gier, które mieściły się na małych kartridżach.

Czytaj dalej: Kto wygrał pojedynek Nintendo vs Sony?

Kontratak Sony

Kolejnym etapem rozwoju było wprowadzenie na rynek 16-bitowej konsoli Super Nintendo Entartainment System (SNES). Firma z sukcesem rozwijała się w branży i rozszerzała bibliotekę gier, w które mogły zagrać rodziny na całym świecie. Zbliżała się jednak zupełnie nowa generacja konsol, którą Nintendo częściowo przespało.

Po sukcesie SNES-a, Nintendo próbowało odnowić swoją konsolę i wprowadzić na rynek wersję wyposażoną w napęd CD. Wspomniany komponent miało dostarczyć Sony, jednak w wyniku różnicy zdań tak się nie stało. Nintendo zostało na lodzie, a Sony postanowiło wykorzystać potencjał pomysłu i wprowadziło na rynek 32-bitową Playstation. Niedługo po tym Nintendo wróciło na rynek z bardziej zaawansowaną, 64-bitową konsolą Nintendo 64 (N64), która jednak nie okazuje się takim sukcesem jak konkurencja. Nintendo odeszło od idei napędu CD w konsoli i wbrew trendowi narzuconemu przez Sony, kontynuowało erę kartridży – znacznie ograniczało to możliwości producentów gier i tym samym ograniczyło szansę na zdobycie rynku.

fot. Nintendo Collecting/arhn.eu / / youtube.com

Konsekwencją tej decyzji była m.in. utrata ekskluzywnego tytułu – gry Final Fantasy VII, której poprzedniczki robiły furorę na konsolach Nintendo. Jej producent – firma Squaresoft, choć tworzyła grę właśnie na N64, zwróciła się w kierunku Sony ze względu na większą pojemność obsługiwanych nośników. Ostatecznie gra i tak zajmowała 3 płyty CD, co w przeliczeniu na kartridże Nintendo wyniosłoby ok. 10 razy więcej sztuk. Ostatecznie, N64 sprzedało się w liczbie 33 milionów sztuk, podczas gdy pierwsza konsola Sony w ponad 100 mln.

Czytaj dalej: Złych decyzji ciąg dalszy

Sukces i trudna nauka na błędach

Kolejna generacja (rozpoczynająca XX wiek) to kolejna zła decyzja Nintendo. Choć oficjalnie skończyło z kartridżami, to próbowało przeforsować własny system nośników. Sony wtedy wbudowało napęd DVD w swojej Playstation 2, który dodatkowo umożliwiał odtwarzanie filmów. W efekcie, konsola Sony była tak popularna, że produkowano ją przez 13 lat. Game Cube Nintendo z kolei sprzedał się w zaledwie 22 mln egzemplarzy, pozostając obecnie raczej ciekawostką rynkową. Szczególnie że do walki o graczy stanął także Microsoft wypuszczając pierwszego Xbox-a, który przebił sprzedaż Game Cube’a o kilka milionów.

fot. AFP / / EastNews

Nintendo jednak nadal odnosiło sukcesy na rynku konsol przenośnych. W 1998 roku wyposażono Game Boy'a w kolorowy wyświetlacz, a wraz z Game Cube’em w 2001 roku pojawił się Game Boy Advance oferujący bardziej zaawansowaną grafiką i bogatą bibliotekę gier (wspierał także gry z poprzednich generacji). Sprzedał się w czterokrotnie większej liczbie egzemplarzy niż konsola stacjonarna.

Czytaj dalej: Nintendo w końcu pokazuje na co je stać

Nintendo odbija pałeczkę

Kolejne lata to nowa marka Nintendo w segmencie handheldów i nowa jakość w konsolach stacjonarnych, która szybko znalazła naśladowców wśród liderów rynku – Sony i Microsoftu. Nintendo zrezygnowało z kontynuowania serii Game Boy i stworzyło Nintendo DS – przenośną konsolę z dwoma ekranami, z których jeden został wyposażony w obsługę dotykową. Sony spróbowało swoich sił na tym rynku, chcąc zabrać Nintendo kawałek tortu i stworzyło Playstation Portable – mimo, że bardziej zaawansowana, nie sprzedała się tak dobrze jak DS. Liczba sprzedanych sztuk PSP była prawie dwa razy niższa niż DS-a.

fot. / / EastNews

Około 2 lata później pojawia się kolejna, siódma już generacja konsol stacjonarnych. Do walki o graczy staje Xbox 360, Playstation 3 i nieco spóźnione Wii od Nintendo. Jest to początek ery kontrolowania konsoli za pomocą ruchu – Wii zostało wyposażone w Wiimote’a – kontroler, który poza standardowymi przyciskami, wysyłał do konsoli informacje o swoim położeniu. Od tej pory zamachnięcie mieczem w grze mogło być wykonywane przez faktyczny zamach gracza z kontrolerem w ręku. Niedługo trzeba było czekać na to, żeby ten pomysł rozszedł się po rynku – swoją wersję wprowadziło Playstation jako zestaw podobnych kontrolerów do PS3 (Playstation Move) oraz Microsoft w przypadku systemu Kinect (sterowanie ręką, kamera nie wymagała żadnego dodatkowego urządzenia w dłoni gracza). Tę bitwę Nintendo wygrało, bo Wii sprzedało się w liczbie ok. 100 mln egzemplarzy, podczas gdy PS3 i Xbox 360 zanotowało 80 mln sprzedanych sztuk.

Czytaj dalej: Nintendo wraca do defensywy

Powrót na tyły

Choć kolejna generacja to kolejny sukces przenośnej konsoli, w segmencie stacjonarek Nintendo poległo. Ósmą generacją zapoczątkowało Wii U – odświeżony poprzednik, wyposażony w zupełnie nowy kontroler przypominający bardziej tablet niż Wiimote’a. Zamontowano w nim wyświetlacz i kamerę, dzięki którym możliwa była gra bez włączania telewizora. Mimo że Nintendo wypuściło ją na rynek prawie dwa lata wcześniej niż Sony swoje PS4, a Microsoft swojego Xbox’a One, aktualne dane sprzedaży jednoznacznie sugerują, że klienci nie dostali tego czego oczekiwali. Podczas gdy Sony notuje już sprzedaż na poziomie ok. 25 milionów sztuk, a Microsoft 14 mln, to Wii U sprzedało się dopiero w 10 mln egzemplarzy.

fot. / / EastNews

Nintendo nadal udowadnia jednak swoją potęgę w pomysłach na konsole przenośne. Nintendo 3DS, który umożliwia na jednym z ekranów wyświetlanie obrazu 3D bez konieczności zakładania okularów, sprzedaje się bardzo dobrze i deklasuje następcę PSP Sony – PS Vitę.

Pomysły na przyszłość

Podczas gdy ósma generacja dopiero co zdobywa salony i kieszenie graczy, Nintendo planuje otwarcie się na nowe platformy. Swoje najgłośniejsze tytułu ma zamiar wprowadzić na ekrany smartfonów, które są obecnie na tyle zaawansowane, by oferować rozgrywkę nieodbiegającą znacząco od małych konsol.

O ile rozwój Sony i Xboxa jest dość przewidywalny, to to co zrobi Nintendo w kolejnej generacji jest wielką niewiadomą. Może się okazać, że po raz kolejny prześpi rozwój rynku, albo go całkowicie zaskoczy. Firma już pokazywała, że po latach porażek potrafi wprowadzić na rynek coś, co wnosi powiew świeżości i innowacji.

Mateusz Gawin

Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~fff
Mam microsoftowego Kinecta i faktycznie lipa. Niby idea fajna, kamera wykrywa ruchy całego ciała, a nie tylko trzymanego kontrolera... Ale praktyka jest taka, że reakcja na ruch jest powolna, nie wyłapuje wszystkich ruchów, pokój powinien być duży i w miarę pusty, bo inaczej kamera gubi się w przestrzeni...
~Kolber
Mama Wii U i powiem tak, jak przechodzą kumple Super Smash Bros rządzi :) gra w czterech na raz bezcenne! żeby nie było że jestem funboyem ma też PS4 ;)
~xxx
ile sie przy tym nabawilem z kumplem, Mario na Wii rządzi

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki