Komentarz
To prawda, że po lutym z deficytu budżetowego zostało w tym roku dużo więcej niż w ubiegłym. Nie oznacza to jednak, mimo dyskretnych podpowiedzi resortu finansów, że można już obstawiać dużą stawkę za pomyślne wykonanie tegorocznego budżetu. Zagrożeń jest całkiem sporo. Najważniejsze z nich to dochody z podatków. W ubiegłym roku liczona w miliardy złotych dziura po VAT w zasadzie wywróciła cały budżet. Temu podatkowi trzeba się i w tym roku przyglądać z lupą przy oku tym bardziej, że prawdziwe rozmiary strat nie są do końca rozpoznane. Budżetowa kasa ma prawo czuć się zagrożona także wtedy, gdy okaże się, że zarówno wzrost gospodarczy jak i pozostająca z nim w sporej zależności inflacja będą niższe od przyjętych założeń. Również inicjatywy NBP, na których być może zyskają klienci banków, stwarzają zagrożenie po stronie dochodowej budżetu, bo wpłaty z zysku będą mniejsze. Lupę można więc będzie spokojnie odłożyć na bok może w październiku.
IZABELLA WAJSZCZUK






























































