Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejście dla pieszych zatrzyma auto. I podziękuje

Przejście dla pieszych zatrzyma auto. I podziękuje

SAAQ

Zamiast tradycyjnych malowanych na jezdni pasów – podnosząca się przed nadjeżdżającym samochodem barykada – takie przejście dla pieszych stworzono w kanadyjskim Quebecu.

Przejście fizycznie jednak nie istnieje. Powstało na potrzeby filmu, który ma uświadomić kierowcom, jak ważne jest zatrzymywanie się przed pasami. Jak pokazują statystyki, uświadamia. Film obejrzało bowiem już blisko 10 mln osób.

Żółta barykada zamiast pasów

Na filmie widać, jak zwykłe żółte pasy (na taki kolor przejścia dla pieszych malowane są w Kanadzie) nagle podnoszą się tuż przed nadjeżdżającym samochodem i odgradzają przechodzących pieszych. Po zatrzymaniu zaskoczony kierowca może przeczytać: „To przejście chroni pieszych. Dziękujemy, że się zatrzymałeś”

Polscy piesi w niebezpieczeństwie

Film jest inicjatywą kanadyjskiej organizacji SAAQ (Société de l’Assurance Automobile du Québec) odpowiadającej za bezpieczeństwo na drogach. Problem wypadków na przejściach dla pieszych widoczny jest także w Polsce. Z raportu Instytutu Transportu Samochodowego wynika, że prędkość przed przejściami dla pieszych łamie dziewięciu na dziesięciu kierowców – to trzykrotnie gorszy wynik niż w 2015 r.

85 proc. kierowców jeździ szybciej, niż pozwalają przepisy w odległości 100 m od przejść dla pieszych, a 40 proc. z nich przekracza prędkość na samych pasach.

Jeszcze gorzej statystyki bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych prezentują się w przypadku dróg poza terenem zabudowanym. 10 metrów od pasów prędkość powyżej 70 km/h deklarowało 68 proc. kierowców.

Z danych policji wynika, że co dziesiąta osoba, która poniosła śmierć w wyniku wypadków drogowych w 2018 r., została zabita na przejściu dla pieszych.

 

Tematy
Komentarze
Przejście dla pieszych zatrzyma auto. I podziękuje
Marcin Kaźmierczak
Podziel się