Na polskim rynku walutowym trwa walka o przełamanie strefy wsparcia, które broni kursu euro przed spadkiem do najniższych poziomów od 5 lat. Ofensywie złotego sprzyja osłabiający się dolar.


W środę o 10:49 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2456 zł. Od 24 godzin trwa zatem walka o przełamanie strefy 4,24-4,25 zł. W 2024 roku wszelkie próby dalszego umocnienie złotego zatrzymywały się właśnie na tym poziomie.
Na gruncie analizy technicznej ewentualne zejście kursu EUR/PLN poniżej 4,24 zł otwierałoby drogę ku poziomowi 4,20 zł. Byłby to ruch o zakresie szerokości zimowej konsolidacji – od początku grudnia kurs euro poruszał się bowiem w przedziale 4,24-4,28 zł. Po raz ostatni poziom 4,20 zł za euro widzieliśmy równo pięć lat temu – w styczniu 2020 roku.
- Zakładamy, że przy przynajmniej chwilowym uspokojeniu globalnych nastrojów złoty pozostanie mocny, kurs EUR/PLN może testować ważną strefę wsparć rozciągającą się między 4,2350-4,2450, a USD/PLN zmierzać w okolice 4,05, gdzie widzimy najbliższe, krótkoterminowe wsparcia - ocenili stratedzy PKO BP.
- Brak złych wiadomości to mimo wszystko ograniczony motor poprawy sentymentu dla rynków wschodzących. W pewnym momencie inwestorzy zaczną się zastanawiać czy są jakieś dobre wiadomości dla naszego kraju – studzą jednak optymizm analitycy Pekao SA.

Od początku tygodnie wsparciem dla wycen walut z rynków wschodzących – w tym także złotego – jest osłabiający się dolar, który jeszcze dwa tygodnie temu był najmocniejszy od przeszło dwóch lat. Kurs EUR/USD zdołał jednak w tym czasie podnieść się z niespełna 1,02 do 1,0447 w środę rano. W rezultacie dolar na polskim rynku kosztował 4,0654 zł, czyli o pół grosza mniej niż dzień wcześniej.
Kurs franka szwajcarskiego po spadku o blisko pół grosza znalazł się blisko najniższych poziomów od września. W środę przed południem helwecka waluta była wyceniana na 4,4949 zł. Najtańszy od września był funt szterling, którego można było wymienić na niespełna 5,03 zł.
KK




























































