"20 miliardów dolarów w 20 minut". Jest to dewiza człowieka, który przypisuje sobie skojarzenie Melanii i Donalda Trump. Zampolli krąży między Europą i Bliskim Wschodem, pojawiając się raz u boku kluczowych amerykańskich urzędników, a kiedy indziej w towarzystwie modelek.


"Moim najważniejszym przełożonym jest prezydent USA" – wyznał Zampolli w rozmowie z "Financial Times". Twierdzi on, że realizuje wytyczne Białego Domu oraz departamentów Handlu i Wojny, działając w myśl strategii "America First".
W minionym tygodniu, występując jako oficjalny specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych, Zampolli spotkał się na Węgrzech z wiceprezydentem JD Vance’em, by sfinalizować kontrakt dotyczący energii jądrowej. Kilka miesięcy wcześniej w Uzbekistanie działa na rzecz promocji koncernu Boeing.
"Praktycznie stałem się drugim, po prezydencie, najskuteczniejszym handlowcem Boeinga na świecie... robię to bez wynagrodzenia, ale taka jest rzeczywistość" – oznajmił z dumą i dozą przesady.
Boeing nie potwierdził tej wersji wydarzeń, jednak takie wypowiedzi są typowe dla Zampolliego. Doskonale oddają one ducha epoki, w której zarabianie ogromnych pieniędzy nabiera wręcz surrealistycznego charakteru.

Przemiana Zampolliego z nowojorskiego bywalca salonów i agenta modelek w globalnego emisariusza Trumpa pokazuje, jak obecny prezydent USA realizuje władzę opartą na transakcjach. Lojaliści pełnią funkcję łączników w strukturze, gdzie wpływy, prywatne relacje i interesy państwowe przenikają się nawzajem.
Bliska relacja Zampolliego z ośrodkami władzy budzi kontrowersje. "New York Times" poinformował niedawno, że miał on prosić amerykańskie służby o interwencję w konflikcie ze swoją byłą partnerką, Brazylijką Amandą Ungaro, co doprowadziło do jej deportacji. Sugeruje się, że Zampolli wykorzystał wpływy w Białym Domu, by uderzyć w kobietę, z którą od lat spiera się o opiekę nad synem.
On sam nazywa te doniesienia nieprawdziwymi i politycznymi, utrzymując, że nie oczekiwał przysług, a jedynie dążył do wyjaśnienia sytuacji.
Mimo tych kontrowersji Zampolli kontynuuje budowanie swojej pozycji jako pośrednika ułatwiającego robienie interesów w Ameryce czasów Trumpa.
"Oszaleliście? Nie będę zawracał głowy szefowi dla marnych 6 miliardów"
Według relacji Zampolliego, jego metoda pracy uwidoczniła się w Uzbekistanie. Gdy tamtejsi urzędnicy zaproponowali kontrakt z Boeingiem na 4 mld dolarów, on zaprotestował. Zapytał: Oszaleliście? Nie będę zawracał głowy szefowi dla marnych 6 miliardów... Oczekuję 50 miliardów.
Zampolli twierdzi, że w ciągu kilku godzin wynegocjowano 20 miliardów dolarów. "20 miliardów w 20 minut" - powtarzał ze specyficznym włoskim akcentem, dodając, że mniejsze projekty poniżej miliarda dolarów wręcz go krępują - czytamy dalej w "Financial Times".
Fakty prezentują się nieco inaczej. We wrześniu Trump podał, że Uzbekistan Airways kupią 22 maszyny za ponad 8 mld dolarów z opcją rozszerzenia zamówienia. Później prezydent wspomniał, że Uzbekistan zainwestuje w USA łącznie ponad 100 mld dolarów.
Przedstawiciel Departamentu Stanu potwierdził "FT", że prezydent osobiście domknął umowę na 22 Dreamlinery podczas rozmowy z prezydentem Mirziyoyevem we wrześniu 2025 roku, dodając, że zespół Trumpa jest silnie skoncentrowany na wspieraniu interesów narodowych.
Zampolli chwalił się też planem otwarcia "Donald J Trump Park" w Bukareszcie, co ma upamiętnić 250-lecie niepodległości USA.
Naśladując styl prezydenta, Zampolli ignoruje detale i bagatelizuje techniczne aspekty transakcji. Twierdzi, że jego rolą jest łączenie ludzi, a szczegółami powinni zajmować się sekretarze. Jego filozofia jest dość wymowna. "Ludzie, widząc mnie, zawsze chcą dostępu do prezydenta, a odpowiedź jest prosta: kupić Boeinga. Jeśli chcecie zadowolić prezydenta, kupcie Boeinga. To najprostsza droga".
Zampolli nie kryje swojej aktywności. Jego działania są szeroko relacjonowane na Instagramie, gdzie publikuje zdjęcia z kluczowych spotkań i negocjacji - czytamy dalje w "Financial Times".
oprac. WM


























































