Specjalny wysłannik sekretarza generalnego ONZ na Krym był przetrzymywany w jednej z symferopolskich kawiarni. Uzbrojeni ludzie chcieli, by opuścił Symferopol i wyjechał z Krymu.
Do zdarzenia doszło bezpośrednio po rozmowach prowadzonych przez wysłannika ONZ Roberta Serry z władzami Autonomii. Po ich zakończeniu uzbrojeni ludzie zażądali, by natychmiast wyjechał z Krymu i próbowali odwieźć go na lotnisko. Wysłannik sekretarza generalnego opuścił samochód i przez kilkadziesiąt minut znajdował się w kawiarni przy ulicy Róży Luksemburg. Kawiarnia otoczona była ludźmi w rynsztunku bojowym, którzy czekali - jak twierdzili - na rozkazy płynące z Autonomii Krymu. Krótko po zatrzymaniu Roberta Serry wokół kawiarni zgromadził tłum ludzi skandujący: "Krym to Rosja" i "Putin, Putin". Po kilkudziesięciu minutach udało mu się opuścić kawiarnię i odjechał w nieznanym kierunku. Akcja wpisuje się w działania nieuznawanego przez Kijów rządu, który chce osiągnąć pełną kontrolę nad Krymem i nie chce widzieć tu żadnych zagranicznych wysłanników poza politykami z Federacji Rosyjskiej. Władze autonomii obawiają się, że obserwatorzy z zagranicy bez trudu zauważą na półwyspie obecność niewchodzących w skład Floty Czarnomorskiej wojsk rosyjskich, a także kozaków z rosyjskiego Kubania, którzy przyjechali na Krym.
Krzysztof Renik, Symferopol, Polskie Radio/em/





















































