Kolejna fala manifestacji w Wenezueli. W nocy rannych zostało ponad 80 osób podczas protestów w Caracas i kilku innych miastach. Protestowało około 200 tysięcy osób.


Protestujący sprzeciwiają się decyzji Najwyższego Trybunału, który pozwolił prezydentowi Nicolasowi Maduro na nowelizację konstytucji. Zrobił to, mimo że obowiązująca ustawa zasadnicza nakazuje, by każda nowelizacja była poprzedzona referendum. Ale sędziowie Trybunału orzekli, że "do nowelizacji konstytucji nie jest niezbędna organizacja referendum".
Nicolas Maduro chce, aby nowa ustawa zasadnicza pozbawiła praw parlament, w którym większość miejsc zajmuje opozycja. Nie wyklucza też likwidacji Prokuratury Generalnej, bo kierująca nią Luisa Ortega Diaz publicznie potępiła nowelizację konstytucji i używanie siły przeciwko manifestantom. Od 1 kwietnia w protestach w Wenezueli zginęły 62 osoby.
Lider opozycji polskiego pochodzenia, Henrique Capriles Radonski zapowiedział powstanie Komitetów Obrony Demokracji. "Nie może być żadnego domu ani społeczności, które nie staną w obronie konstytucji. Potrafimy się organizować. Nasze komitety będą działały we wszystkich osiedlach i wsiach Wenezueli." - zapowiedział Radonski.
Kraj pogrążony jest w kryzysie gospodarczym. Brakuje lekarstw i podstawowych produktów spożywczych. Rząd odmawia jednak przyjęcia pomocy humanitarnej, którą oferuję między innymi kraje Ameryki Łacińskiej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ewa Wysocka-Barcelona/mcm/nyg

























































