REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wejście na Nasdaq jest obiektem marzeń wielu korporacji, nie wyłączając polskich

2001-05-14 10:30
publikacja
2001-05-14 10:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Nasdaq - obiekt marzeń

Wejście na Nasdaq jest obiektem marzeń wielu korporacji, nie wyłączając polskich. Jak na razie udało się to tylko jednej firmie znad Wisły. Na Nasdaqu obracać można swobodnie tylko ADR-ami polskiej Netii. Następny w kolejce może okazać się Orlen SA.

Kiedy 30 lat temu maklerzy zrzeszeni w National Association of Securities Dealers tworzyli w pełni skomputeryzowaną giełdę Nasdaq (National Association of Securities Dealers Automated Quotation System), nikt nie przypuszczał, że powstaje nowy rynek, który będzie miał wkrótce globalny zasięg. Dziś Nasdaq obejmuje Japonię, Europę, Hongkong, Kanadę, Amerykę Łacińską i Bliski Wschód, choć początkowo miał być giełdą dla słabszych spółek, często tzw. akcji śmieciowych, które nie mogły zmieścić się w standardach potężnej New York Stock Exchange. Na początku więc Nasdaq nie cieszył się najlepszą reputacją. W latach 80. właśnie na Nasdaqu odnotowano najwięcej afer. To się jednak zmieniło. Dziś Nasdaq uchodzi za giełdą o wysokich standardach regulacyjnych. Przekonują się o tym dotkliwie korporacje, które popadają w kłopoty i których kurs akcji spada poniżej określonego minimum. Tym niemniej Nasdaq pozostał nadal najbardziej spekulacyjną z amerykańskich giełd. Tu też spółki mogą liczyć na najszybszy wzrost.

Od trzech dekad Nasdaq tworzy coraz poważniejszą alternatywę dla NYSE, choć wciąż ustępuje znacznie tej statecznej giełdzie kapitalizacją, zwłaszcza po ostatnim wielkim kryzysie sektora technologii. Miarą nobilitacji tego rynku było włączenie do indeksu Dow Jonesa (rejestrującego zachowanie 30 największych amerykańskich spółek) dwóch korporacji notowanych wyłącznie na Nasdaqu - Intela i Microsoftu.

Nasdaq zyskał sobie opinię "technologicznej" giełdy. Wystarczy przyjrzeć się nazwom spółek o największej kapitalizacji: to tu notuje się akcje takich kolosów jak Microsoft, Cisco, Intel, Oracle, Sun Microsystems, Amgen, Dell Computer, Qualcomm, WorldCom i JDS Uniphase. Co więcej amerykańskim korporacjom wciąż łatwiej jest dostać się na Nasdaq niż na NYSE, ale jest to raczej problem wielkości spółek, a nie innych standardów.

Liczba spółek notowanych na Nasdaqu zmienia się niemal z dnia na dzień. W tej chwili obraca się na tym rynku w USA papierami prawie 5100 korporacji. Ponad 4000 spółek notowanych jest na głównym parkiecie - Nasdaq National Market. Akcjami pozostałych korporacji obraca się na rynku spółek małej kapitalizacji - Nasdaq SmallCap Market. Ponadto na Nasdaqu notuje się obecnie ok. 430 innych zagranicznych spółek - więcej niż na jakiejkolwiek innej amerykańskiej giełdzie. Dla przykładu w 1999 r. na NYSE obracano akcjami 394 nieamerykańskich korporacji (na Nasdaqu - 429). W latach 1995-99 Nasdaq przyciągnął do siebie aż 58 proc. wszystkich zagranicznych korporacji, które postanowiły pojawić się na amerykańskich giełdach. Na czele listy największych nieamerykańskich firm notowanych na Nasdaqu znaleźć można takie nazwy jak Ericsson, Sonera, Moet Hennessy, Ito Yokado, Global Crossing, Canon, Fuji czy Nissan. Aż 30 proc. korporacji pochodzi z Europy, niemal tyle samo (29 proc.) z Ameryki Północnej (Meksyk, Kanada), z Bliskiego Wschodu - 17 proc., a z basenu Pacyfiku (Azja) - 15 proc. Przekrój sektorowy wskazuje, że zagraniczne spółki na Nasdaqu reprezentują wszystkie gałęzie gospodarki, a więc - w odróżnieniu od amerykańskich korporacji - nie ma tu dominacji sektora technologii.

W lipcu 1999 r. weszła na Nasdaq - jako pierwsza polska spółka w historii - Netia Holdings SA, największy niezależny operator telefonii stacjonarnej w Polsce. Obecny wówczas w Nowym Jorku Jacek Socha uznał debiut Netii na Nasdaqu za dowód na to, że polski rynek kapitałowy krzepnie i w coraz większym stopniu spełnia zachodnie standardy. Dzięki temu polskie firmy mogą konkurować na amerykańskim rynku - mówił wówczas Socha. Optymizm okazał się przedwczesny. Na razie na amerykańskiej giełdzie nie są notowane żadne inne polskie spółki. Sama Netia też boleśnie przypłaciła dużymi stratami wielką wyprzedaż sektora technologii. Niecałe dwa lata temu w ofercie pierwotnej ADR wyceniono na 22 dolary. IPO objęła 5,5 mln akcji spółki. Dziś kurs Netii waha się wokół 9 dolarów.

Proces wejścia zagranicznych spółek na Nasdaq jest skomplikowany i zajmuje z reguły co najmniej 6 miesięcy. Potencjalne zyski są jednak ogromne. Już sama obecność na Nasdaqu dodaje spółce prestiżu i zwiększa jej "widoczność" zarówno na rynku w USA, jak i w kraju pochodzenia. Pojawienie się na rynku w USA daje szanse na znaczne podniesienie kapitału. Obrót akcjami na Nasdaqu dywersyfikuje także grupę akcjonariuszy, a obecność doświadczonych inwestorów daje gwarancję właściwej waluacji akcji spółki.

Najczęściej na Nasdaqu obraca się nie akcjami zagranicznych spółek, ale ADR-ami. Emerican Depositary Receipts (ADR) to certyfikaty banku, który "opiekuje się" akcjami zagranicznej korporacji. Każdy ADR odpowiada jednej akcji. Poza tym nie ma żadnej różnicy w stosunku do akcji amerykańskich spółek - ADR-y można posiadać i obracać nimi jak normalnymi papierami wartościowymi. Dywidendy wypłacane są natychmiast za pośrednictwem banku-depozytariusza. Część zagranicznych spółek decyduje się jednak na IPO bezpośrednio w USA i wejście na rynek wtórny bezpośrednio z akcjami.

Wszystkie ADR-y muszą być zatwierdzono przez amerykańską Komisję Papierów Wartościowych (SEC), a spółka zobowiązuje się do składania amerykańskim władzom regularnych sprawozdań. Najbardziej czasochłonną procedurą jest właśnie rejestracja i przedstawianie sprawozdań finansowych. Wymaga to dopasowania się do amerykańskich standardów prowadzenia księgowości. Często różnią się one od europejskich, np. amerykańskie spółki muszą dokładnie rozpisywać wydatki nie tylko w działach, ale także według struktury terytorialnej. Amerykańskie standardy wymagają także ujawnienia szczegółów na temat metod rozliczania dyrektorów spółki i najwyższego menedżmentu, włączając w to m.in. pakiety otrzymywanych opcji itp. Należy także bardzo dokładnie przygotować prospekt emisyjny, który w USA jest jedynym legalnym źródłem wiadomości o spółce. Po przejściu procedury rejestracyjnej w SEC i NASDR korporacja otrzymuje, z reguły na około cztery tygodnie przed wejściem na giełdą, swój symbol. Musi przejść (nawet w przypadku ADR-ów) przez normalny proces IPO, taki sam jak przy spółkach amerykańskich.

Obecność na Nasdaq jest kosztowna. Wstępne opłaty - nie licząc procesu rejestracji w SEC - to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Roczna składka członkowska uzależniona jest od liczby wyemitowanych akcji znajdujących się w obrocie publicznym. I tak np. spółka emitująca do miliona akcji wnosi wstępną opłatę w wysokości 30 tys. dolarów, płacąc 10 tys. USD rocznej składki. Przy 100 mln akcji opłaty wynoszą odpowiednio 90 i 50 tys. USD. Nasdaq pobiera także do 8 tys. opłaty rocznie za obracanie ADR-ami.

Wymogami formalnymi, aby zaistnieć na "normalnym" Nasdaqu (na giełdzie działa oddzielny parkiet spółek o małej kapitalizacji), to aktywa w wysokości co najmniej 6 mln USD, około miliona dolarów zysku brutto oraz cena akcji przekraczająca 5 dolarów. Według najnowszych regulacji, wartość akcji nie może spaść poniżej 1 dolara. Nasdaq broni się w ten sposób przed spekulacjami związanymi z tzw. "akcjami groszowymi".

Tomasz Deptuła (Nowy Jork)

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki