Przebicie poziomu 3,46 stało się faktem. Teraz otworzyła się droga do dalszej zwyżki w kierunku 3,50-3,55. Wyżej w tym roku raczej niż nie zawędrujemy i rynkowi należy się solidna korekta w dół. Obecna fala osłabienia Złotego jest bardzo podobna do fali z lutego-czerwca 2006 roku. Wtedy to po ustanowieniu dołka w okolicach 3,78 rynek wzrósł najpierw do 4,00, by po 20 groszowym cofnięciu w dół (spadek do 3,80) po raz drugi skoczyć w górę do 4,14.
Gdyby teraz rynek miał zachować się analogicznie do okresu sprzed dwóch i pół roku, czekałby nas wzrost w okolice 3,60-3,65 – ale to dopiero w przyszłym roku. Co ciekawe nawet przy tak silnym odbiciu w górę nadal znajdowalibyśmy się w długoterminowym trendzie umacniania naszej waluty krajowej.
W każdym bądź razie eksporterzy otrzymali dar od losu, na który w tym roku tak długo czekaliśmy. Korekta dywidendowa przyszła więc tradycyjnie, tyle tylko, że nieco opóźniona.
Na koniec diagnozy dodam, iż agresywny zagraniczny kapitał spekulacyjny wyzuł ze Złotego ile się da, a teraz nas porzucił.
Zapraszamy do zapoznania się z pełnym tekstem raportu




























































