Przypomina mi to nieco anegdotkę o szklance do połowy pustej lub też aż w połowie pełnej. Okazuje się więc, iż rozwój gospodarki Eurolandu na stabilnym poziomie 1% z okresowymi gwałtownymi wyskokami w okolice 1,6% jest lepiej upatrywana przez inwestorów niż rozwijająca się tempem 4% gospodarka amerykańska, która od czasu do czasu zwalnia do poziomu 1%.
Nie nam jednak oceniać, czy takie podejście do sprawy jest słuszne, czy też absurdalne. Z rynkiem się nie dyskutuje. Skoro tłum sprzedaje Dolary, to nie pozostaje nic innego, jak zejść z drogi biegnącego tłumu i ustąpić miejsca, choćbyśmy byli święcie przekonani, iż tłum nie ma racji biegnąc akurat w tę stronę.
W tle wydarzeń na rynku walutowym dzieją się ciekawe rzeczy na rynku stóp procentowych oraz obligacji. Właśnie się dowiedzieliśmy, iż Rosja znacząco powiększyła swój portfel obligacji hipotecznych emitowanych przez instytucje finansowe z USA. Rosjanie najwyraźniej nie podzielają katastroficznych wizji reszty świata i znaczną cześć swych rezerw dewizowych lokują w amerykańskie papiery hipoteczne. Po własnej nauczce z 1998 roku wiedza, że po każdej nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Jeśli więc czyjś horyzont inwestycyjny nie zamyka się w obrębie kilku dni, korzysta z okazji do zakupu taniego Dolara i tanich nieruchomości.
Zapraszamy do zapoznania się z pełnym tekstem raportu






























































