Ostatnie sesje na Wall Street nie ułatwiły życia inwestorom. Po niezbyt uzasadnionych fundamentalnie wzrostach z poniedziałku i wtorku w czwartek nadeszła zdecydowana przecena, która odbyła się w akompaniamencie całkiem dobrych danych makro. Ale skutkiem wczorajszej wyprzedaży był spadek indeks S&P500 poniżej bariery 1.100 punktów, co stawia zwolenników analizy technicznej w dość kłopotliwej sytuacji.
W tym momencie na amerykańskim rynku mamy dwie główne grupy inwestorów. Byki liczą, że finansowana tanimi dolarami z Fed-u giełdowo-surowcowa „hossa” potrwa przynajmniej do końca roku. Tak aby zarządzający funduszami mogli dostać sowite premie za dobre wyniki. Optymiści liczą też, że rządowe wsparcie wystarczy, by w przyszłym roku dynamika PKB przyspieszyła, znacząco poprawiając wyniki finansowe giełdowych korporacji. Tylko i wyłącznie przy realizacji tego scenariusza obecne wyceny akcji mają jeszcze jakiekolwiek uzasadnienie.
Z drugiej strony niedźwiedzie przypominają o problemach drzemiących w sektorze nieruchomości komercyjnych, dwucyfrowym bezrobociu tłumiącym konsumpcję oraz o szybującym w stratosferę długu publicznym Stanów Zjednoczonych. Do tego chodzą jeszcze obawy o wzrost inflacji i budowaną przez banki centralne bańkę spekulacyjną na rynkach aktywów finansowych.
Obie te siły zmagają się obecnie w pobliżu poziomu 1.100 punktów na indeksie S&P500 i żadna nie może osiągnąć wyraźnej przewagi, choć byki pozornie wydają się silniejsze. Przy tym spora część kapitału zapewne wciąż stoi obok rynku, albo kryje się przed stratami w bezpiecznych aktywach. Rekordowe notowania złota oraz amerykańskich bonów skarbowych chyba najlepiej odzwierciedlają rosnącą obawę przed ryzykiem.
Przed dzisiejszą sesją nastroje również wydają się nie być najlepsze. Zniżkujące giełdy w Europie Zachodniej oraz tracą kontrakty terminowe na nowojorskie indeksy nie zapowiadają udanego otwarcia w USA. Po części może to być skutkiem słabych wyników Della. Ten największy amerykański producent komputerów przedstawił rozczarowujące wyniki kwartalne. Zysk spadł o 54% r/r, przy obrotach niższych o 15%. Obie kategorie okazały się gorsze od oczekiwań analityków.
Krzysztof Kolany



























































