– Wszystko zaplanowaliśmy tak, żeby zapewnić bezpieczeństwo i żeby nasi klienci nie ucierpieli – mówi Roman Wawrzyniak j, szef Solidarności w dolnośląskiej spółce. – Zależy nam, żeby wszyscy zrozumieli, o co walczymy. W naszym regionie w proteście weźmie udział 1700 gazowników z Wrocławia, Wałbrzycha i Zgorzelca. Powód? Odwlekanie terminu wejścia PGNiG na giełdę.
– Mieliśmy zadebiutować już w czerwcu – mówi Dariusz Matuszewski, szef federacji związkowców z Wałbrzycha. – Teraz z niezrozumiałych dla nas powodów minister skarbu wstrzymuje prywatyzację.
Giełdowe plany to także ogromne koszty poniesione przez spółkę. Chodzi o druk prospektu emisyjnego i wstrzymaną w ostatniej chwili kampanię reklamową. Gdyby spółka weszła na parkiet, mogłaby pozyskać nawet 1,5 miliarda złotych na zwiększenie wydobycia krajowego gazu i ograniczenie importu. Ponad 60 tysięcy obecnych i byłych pracowników liczy na 15 procent akcji.
– My dotrzymaliśmy słowa. W związku z restrukturyzacją odeszła jedna trzecia załogi – mówi Matuszewski. – Giełda to jedyny bezpieczny sposób prywatyzacji. Jeden inwestor nie będzie mógł skupić więcej niż pięć procent akcji bez zgody ministra skarbu. – Nie wstrzymujemy prywatyzacji – uważa Agnieszka Dłuska z resortu skarbu. – Przekładamy debiut ze względu na duże nasycenie na giełdzie. Jeżeli związkowcy nie dojdą do porozumienia z resortem skarbu, we wrześniu grozi nam strajk generalny.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
(LUK)




























































