Świetna postawa małych i średnich spółek nie wystarczyła, aby WIG zakończył sesję przyzwoitym wynikiem. Wszystkiemu winna słaba postawa blue chipów, które ściągnęły szeroki rynek w okolice kreski. Z kolei w Ameryce Nasdaq przełamał psychologiczną granicę, powyżej której nie był on notowany od niemal piętnastu lat.


Mimo niezłego początku notowań wspieranego pozytywnym odczytem PMI dla polskiego przemysłu, WIG zakończył sesję jedynie 0,07% ponad kreską. Szerokiemu indeksowi ciążyły szczególnie zgromadzone pod szyldem WIG20 blue chipy, które osunęły się o 0,37%. W zdecydowanie innej lidze grały spółki średnie i małe, mWIG40 i sWIG80 zyskały odpowiednio 0,78% i 1,12%.

Indeksowi blue chipów ciążyły dzisiaj niemal wszystkie spółki. Z 16 podmiotów notujących stratę najsłabiej prezentowały się tracące ponad 2% JSW, Lotos oraz mBank, a także osuwający się 0 3,3% Tauron. Po drugiej stronie rynku jedynie PKN Orlen (+1,6%) potrafił wypracować wzrost przekraczający granicę jednego procenta.
Z kolei wśród "maluchów" wyrózniał się przede wszystkim Mabion (+11,7%), który jeszcze w piątek informował, że farmaceutyk MabionCD20 jest na dobrej drodze, aby trafić do sprzedaży. Dobrą passę firm odzieżowych kontynuowało Monnari (+7,7%), świetnie spisywał się również Kerdos (+6,4%). O sile "średniaków" stanowiły z kolei rosnące o ponad 5,5% papiery InterCars oraz Amiki, która pokazała świetne wyniki finansowe. Problem w obu indeksach stanowiły z kolei m.in. CCC (-1,7%) oraz Dębica (-8,7%). Pierwsza spółka poinformowała dzisiaj o 22% wzroście przychodów ze sprzedaży w lutym (rok do roku), druga z kolei przekazała w piątek po sesji raport okresowy z wynikami za Q4.
Nasdaq powyżej 5000 punktów
Na Starym Kontynencie wydarzeniem dnia były odczyty PMI, które wypadły raczej dobrze. Nie pomogło to jednak głównym europejskim indeksom w zakończeniu dnia powyżej kreski. Pod koniec sesji niemiecki DAX tracił 0,1%, brytyjski FTSE250 0,2%, a francuski CAC40 aż 0,9%. Liderami spadków byli jednak Grecy, ateńska giełda osuwała się bowiem aż o 2,7%.
PMI poznała także gospodarka USA. Odczyt zaskoczył wprawdzie pozytywnie (55,1 pkt wobec 54,3 pkt konsensusu), jednak ważniejszy dla tamtejszego przemysłu odczyt ISM wypadł już nieco gorzej. (52,9 pkt wobec 53,1 pkt konsensusu). Mimo tych niejednoznacznych sygnałów płynących z makroekonomi i słabości Eurolandu Amerykanie potrafili dobrze wejść w handel. Najlepszym dowodem na to jest przebicie przez Nasdaq psychologicznej granicy 5000 punktów. Ostatni raz tak wysoko indeks ten był w marcu 2000 roku.
Adam Torchała

































































