REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

WIBOR bezpieczny, ale entuzjazmu brak. WIG na okrągłe zero

Michał Kubicki2026-02-12 17:21redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-02-12 17:21

Długo wyczekiwane rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie wskaźnika WIBOR  okazało się korzystne dla sektora finansowego, ale inwestorzy z GPW zareagowali na niego z dużą powściągliwością. Brak większego entuzjazmu dominował jednak na szerokim rynku, gdzie główne indeksy notowane były płasko.

WIBOR bezpieczny, ale entuzjazmu brak. WIG na okrągłe zero
WIBOR bezpieczny, ale entuzjazmu brak. WIG na okrągłe zero
/ Bankier.pl

Na zamknięciu czwartkowych notowań indeks WIG20 zyskał 0,14 proc., szeroki WIG był jeszcze bardziej „neutralny”, kończąc sesję bez zmian (0,0 proc.). Nieco gorzej poradziły sobie średnie spółki. mWIG40 spadł o 0,54 proc. Z kolei sWIG80 po fixingu zyskał 0,21 proc. Konsolidacji na GPW towarzyszył niższe od średnich obroty, które na szerokim rynku wyniosły 1,73 mld zł, z czego 1,43 mld zł dotyczyło spółek z WIG20.  

Rynek czeka już na piątkowy odczyt inflacji w USA za styczeń. Dane będą kluczowe dla oceny dalszej ścieżki polityki monetarnej w USA, a na rynku widać nerwowe nastroje wyczekiwania. W czwartek w Europie w momencie końca handlu w Warszawie DAX zyskiwał 0,4 proc., CAC40 rósł mocniej w granicach 0,8 proc., a w Londynie FTSE100 tracił około 0,2 proc. Na Wall Sreet S&P500 spadał o 0,6 proc., ale przecena Nasdaq wynosiła przeszło 1,1 proc.

TSUE oddala widmo bankowych kłopotów

Najważniejszym wydarzeniem dnia na GPW wydawało się, że będzie publikacja wyroku TSUE dotyczącego wskaźnika WIBOR. Trybunał potwierdził, że krajowe sądy w sprawach konsumenckich nie posiadają kompetencji do badania prawidłowości wyznaczania tego wskaźnika. Tym samym TSUE nie podzieliło zarzutów podważających rynkowość i wiarygodność WIBOR-u, co dla sektora bankowego oznacza oddalenie ryzyka masowego kwestionowania umów kredytowych opartych na zmiennej stopie.

Strach czy chciwość? Sprawdź nasz nowy wskaźnik nastrojów na rynku!

Strach czy chciwość? Sprawdź nasz nowy wskaźnik nastrojów na rynku!

Nasz nowy indeks agreguje dane rynkowe oraz zachowania inwestorów, aby odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy na rynku przeważa obecnie euforia i żądza zysku, czy może ostrożność i obawy przed spadkami.

Jest to polski odpowiednik popularnego amerykańskiego Fear and Greed Index. Narzędzie zostało jednak w pełni dostosowane do specyfiki lokalnego rynku. Obejmuje nie tylko notowania z GPW, ale także rynek długu oraz dane na temat aktywności społeczności Bankier.pl, największego forum inwestorskiego w Polsce.

Metodologia Indeksu Strachu i Chciwości Bankier.pl opiera się na analizie sześciu komponentów: impetu, siły, szerokości i zmienności rynku, awersji do ryzyka, a także aktywności społeczności Bankier.pl.

W ocenie ekspertów PKO BP, wyrok ten jednoznacznie potwierdza uczciwość stosowania wskaźnika w relacjach z konsumentami. Reakcja kursów akcji była jednak zaskakująco spokojna. Indeks WIG Banki urósł o 0,8 proc. (21.228 pkt.), co sugeruje, że rynek w dużej mierze zdążył już zdyskontować pozytywne rozstrzygnięcie. Najmocniej z dużych banków zyskał Santander (2,19 proc.). Z kolei mBnak zyskał 1,19 proc., ale już PKO tylko 0,07 proc., Alior zachował się neutralnie (0,0 proc.) a kurs Pekao spadł o 0,22 proc. Cały WIG-Banki zyskał 0,32 proc. 

Orange liderem wśród największych spółek

W gronie największych spółek liderem wzrostów został Orange Polska, którego akcje podrożały o 32,85 proc. Solidną formę zaprezentowało również Allegro (1,87 proc.), kontynuując odbicie rozpoczęte na początku tygodnia. Dla giganta e-commerce jest to ważny sygnał po niemal sześciu miesiącach systematycznej przeceny, w trakcie której kurs stracił blisko jedną czwartą swojej wartości. Chętnie wybierane prze inwestorów były także akcje Pepco (1,83 proc.) i Grupy Żabka (1,32 proc.).

Najwyżej w historii zameldował się Budimex (1,69 proc.), a także kurs Grupy Kęty (0,37 proc.). W ciągu dnia kilkuletnie maksimum poprawił Orlen, którego cena sięgnęła 112,40 zł. Kurs jednak na koniec sesji spadł o 1,27 proc. i były to trzecia największa przecena w WIG20 tego dnia.

Mocnie zniżkował inny przedstawicielka sektora energetycznego – PGE, które straciło 1,36 proc. Liderem spadków w WIG20 został kurs Dino Polska (-1,42 proc.). Przypadek Dino jest szczególnie jaskrawy – od historycznego szczytu z maja 2025 r. (56,2 zł) walory sieci marketów staniały już o blisko 30 proc.

Roszady kadrowe i walka o płynność

W indeksie mWIG40 cała uwaga skupiła się na JSW. Akcje jastrzębskiej spółki w pewnym momencie rosły o blisko 8 proc., by ostatecznie zakończyć dzień zyskiem na poziomie 5,64 proc. (26,78 zł). Inwestorzy wciąż grają pod restrukturyzację i poprawę płynności, choć od początku roku kurs charakteryzuje się ogromną zmiennością. Właśnie w czwartek ma odbyć się referendum w sprawie porozumienia o czasowym zawieszeniu części świadczeń pracowniczych. W środę poinformowano, że  zarząd zawnioskował o obniżenie swojego wynagrodzenia.

Gorąco było w Grupie Azoty, gdzie doszło do trzęsienia ziemi w zarządzie. Rada nadzorcza odwołała prezesa Andrzeja Skolmowskiego, delegując na to stanowisko Aleksandrę Machowicz-Jaworską. Rynek przyjął te zmiany chłodno – kurs chemicznego giganta spadł o 1,61 proc. Spółka od początku grudnia pozostaje w trendzie spadkowym, tracąc w tym czasie ponad 8 proc. wartości.

Na szerokim rynku pozytywnie wyróżniły się Genomtec (6,32 proc.) – spółka wchodzi w kluczową fazę procesu M&A, przygotowując testy swojej technologii u partnerów w Azji. Z kolei przypadku spółki Grodno (4,98 proc.) – władze spółki uspokoiły inwestorów w kwestii wyników segmentu OZE w 2026 roku i zapowiedziały dalszą ekspansję poprzez akwizycje. Creotech Instruments (2,06 proc.) pochwalił się kolejną umową z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA).

Słabiej wypadły natomiast Sygnity (-7,3 proc.) po publikacji szacunkowych wyników za 2025 rok oraz odzieżowy producent VRG (-1,93 proc.). Choć VRG pochwaliło się wzrostem zysku netto w IV kwartale do poziomu blisko 50 mln zł, rynek postawił na realizację zysków po wcześniejszych wzrostach.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (4)

dodaj komentarz
vittoria
Coś użytecznego: Jak przestać bać się śmierci? Jest na to prosty sposób.
My wcale nie boimy się śmierci bo przecież jeśli po śmierci idziemy do raju to po co
mielibyśmy bać się śmierci? Wręcz przeciwnie śmierć może być najlepszym co nam się
może przydarzyć w życiu bo wtedy przechodzimy sobie do raju. Zatem o co chodzi?
My
Coś użytecznego: Jak przestać bać się śmierci? Jest na to prosty sposób.
My wcale nie boimy się śmierci bo przecież jeśli po śmierci idziemy do raju to po co
mielibyśmy bać się śmierci? Wręcz przeciwnie śmierć może być najlepszym co nam się
może przydarzyć w życiu bo wtedy przechodzimy sobie do raju. Zatem o co chodzi?
My podświadomie nie boimy się śmierci tylko... nieistnienia.
Zatem wystarczy, że przestaniesz bać się nieistnienia i wtedy automatycznie przestaniesz
bać się śmierci.
Nieistnienie wydaje się ekstremalnie przerażające, ale to iluzja.
Wystarczy sobie dobrze przemysleć czym jest potencjalne i teoretyczne nieistnienie.
Po prostu należy pozastanawiać się czym w istocie jest to przerażające nieistnienie?
Kiedy przestaniesz istnieć to dalej boisz się nieistnienia?
Czy będziesz wiedział, że już nieistniejesz?
Czy kiedy już nieistniejesz to czy coś cię boli, czy coś przeraża?
Nieistnienie może wydawać się przerażające i nieprzyjemne kiedy istniejesz,
ale kiedy już nieistniejesz to już nic cię nie przeraża i nic nie jest nieprzyjemne.
Zatem "przed" nieistnieniem możesz nawet posikać się ze strachu i odczuwać wstyd, że się
boisz, ale "po" kiedy już nieistniejesz wtedy już jest wszystko dobrze, już nie ma strachu i
już się niczego nie wstydzisz, już niczego nie żałujesz, już niczego ci nie żal.
Kiedy nieistniejesz jesteś niezniszczalny i to na zawsze, już nigdy nic złego cię nie dosięgnie,
po prostu nigdy ze 100% gwarancją, nawet nigdy nic cię nie zaswędzi, ani nigdy już nie odczujesz
żadnego, nawet najmniejszego dyskomfortu.
Najważniejsze: kiedy już nieistniejesz to masz całkowitą gwarancję, że już nigdy nie doświadczysz
żadnego bólu ani żadnej nieprzyjemności.
Oczywiście żadnego wysiłku, żadnego przymusu, nikt nigdy nie może ci nic zrobić złego, nikt
nie może ci nic kazać albo do czegoś zmuszać itd. itd.
I mój ulubiony żart na temat nieistnienia: nieistnieniem nigdy się nie znudzisz.
Zobaczysz, że na końcu zaczniesz się zastanawiać czy przypadkiem nieistnienie to nie jest najlepszy z możliwych stan dla świadomości?
Czyżby to właśnie nieistnienie było prawdziwym rajem?
Zauważmy, że dopóki istniejemy jako świadomość dopóty cały czas jesteśmy narażeni na ból.
Nawet jeśli w przyszłości trafimy do boskiego raju i tam będzie po prostu bosko to przecież
dopóki istniejesz jako świadomość to nieustannie jesteś narażony na ból.
Możesz spędzić w boskim raju tryliony trylionów lat, ale jaką masz gwarancję, że kiedyś znowu
nie trafisz na jakąś ziemię i tam będziesz doświadczał ohydnych chorób lub innych tortur i wojen?
Możesz potem znowu wrócić do boskiego raju, ale dalej będziesz narażony na powtórkę " z rozrywki" i najgorsze w tym jest to, że to nie ma końca.
Przecież właśnie teraz jesteśmy na ziemi i niektórzy z nas doświadczają tutaj ohydnych rzeczy.
Kto na to pozwolił? Jeśli raz zostało coś takiego dopuszczone to może zostać dopuszczone drugi raz i trzeci i już zawsze coś takiego może się zdarzać.
Nasza świadomość może tego wszystkiego doświadczać bo w naszej świadomości to jest możliwe. Możemy doświadczać przyjemnych rzeczy, ale też nieprzyjemnych, ohydnych i skrajnie
bolesnych. To wszystko może się zdarzać w naszym polu świadomości.
Można nawet podejrzewać, że nasze świadomości nie mają żadnych ograniczeń w doświadczaniu
wszystkiego, ponieważ dlaczego nasze świadomości miałyby jakieś ograniczenia i limity?
Nie ma limitu przyjemności, ale tez nie ma limitu nieprzyjemności i bólu.
Nie mamy kontroli nad własnym bólem, zatem kto ma i dlaczego ma tą kontrolę?
Niestety jeśli raz straciliśmy tą kontrolę to możemy ją stracić drugi raz itd.
Dlatego nieistnienie wydaje się o wiele lepszym rajem od boskiego raju.
Nieistnienie to raj idealny.
Może nie doświadczasz tam najwyższych rozkoszy, ale przecież wcale tego nie żałujesz ani tego nie potrzebujesz.
Czym są nawet najwyższe rozkosze i boskie błogości skoro cały czas jesteś narażony na krańcowy ból i ohydne nieprzyjemności? Niczym, to jest nieporównywalne z najgorszym bólem.
To tak jakby odczuwać jednocześnie najgorszy ból zęba i boską błogość.
Co ci z tej błogości skoro odczuwasz okropny ból?
A co jeśli miałbyś odczuwać najgorszy ból zęba i najwyższą błogość jednocześnie, ale w
nieskończoność?
A co to za różnica odczuwać najgorszy ból i najwyższą przyjemność jednocześnie albo
na przemian?
Czyż nieistnienie nie jest lepsze od czegoś takiego?
W końcu dojdziesz do wniosku, że nie ma nic lepszego od nieistnienia z powodu tego,
że w świadomości może istnieć najgorszy ból.
Ja już do tego doszedłem: jeśli będę miał jakiś wybór to powinienem wybrać nieistnienie.
Niestety możemy nie mieć żadnego takiego wyboru, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo,
że świadomość to prawdziwy byt, a ten byt jest tym to co naprawdę istnieje i nie może zniknąć.
Jest bardzo prawdopodobne, że Coś co istnieje nie może zamienić się w Nic.
Myśli i wyobrażenia pojawiają się i znikają, ale one pojawiają się i znikają w bycie jakim jest
świadomość.
Czy świadomość może pojawiać się i znikać tak jak myśli i wyobrażenia?
No tak, ale w czym ta świadomość miałaby pojawiać się i znikać, w jakimś wyższym bycie?
Wtedy istniałby jakiś wyższy byt.
Zatem ogólnie, wbrew pozorom, możemy mieć makabryczny problem: świadomość może być wieczna.
Na szczęście lub nieszczęście nie czujemy tego problemu, nie przeraża nas to, że możemy
istnieć wiecznie.
Nie mamy wyboru: musimy próbować wydostać się z tej dziwnej sytuacji w jakiej jesteśmy,
czyli tu na ziemi.
Stąd ta prosta koncepcja: a co gdybyśmy zabili całe życie na ziemi w sposób niezwykle inteligentny, czyli bez najmniejszego bólu, strachu i stresu?
Powiedzmy teoretycznie, że w przyszłości znajdujemy takie promieniowanie, które przenikłoby
całą ziemię i w ułamku sekundy zabiłoby całe życie na ziemi, po prostu wszystko co żyje nawet
z najmniejszymi bakteriami.
Istnieje tu szansa, że nikt wtedy nie odrodzi się już na ziemi.
Oczywiście są inne planety i może istnieć tam życie, ale co możemy zrobić?
Może po prostu zróbmy tyle ile możemy?
Jeśli trafimy na następne planety w następnych wcieleniach to będzie trzeba ponownie zrobić
to samo bo co innego możemy zrobić, żeby wydobyć się z tej dziwnej rzeczywistości,
w której nikt z nas nie wie o co tu chodzi.
A jeśli śmierć będzie oznaczała nasze nieistnienie no to wtedy nasze wszelkie problemy zostają zakończone.
Jednak wbrew pozorom to najlepszy wariant, a my powinniśmy zakładać najgorszy scenariusz,
czyli istnienie czegoś tak dziwnego jak reinkarnacja w jakichś dziwnych rzeczywistościach
pseudo-materialnych, gdzie jesteś ubezwłasnowolniony jakimś ciałem materialnym i przez całe życie pracujesz na utrzymanie tego ciała, stąd dochodzi do rywalizacji na wszystkich poziomach,
a nawet dochodzi do walk i wojen.
428ustka
a EBC SA nawet slowa a wystrzelil 15% co to ma byc

Powiązane: Sesja na GPW

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki