W drugim kwartale tego roku dochód rozporządzalny greckich gospodarstw domowych skurczył się o 9,3% w ujęciu rocznym.
Zatrważające dane pokazujące wpływ kryzysu na portfele zwykłych Greków podał dziś grecki urząd statystyczny ELSTAT. Nominalna wartość dochodu rozporządzalnego spadła z 33,2 mld euro do 30,1 mld euro. Dochód rozporządzalny to suma dochodów z różnych źródeł, pomniejszona o tzw. „trwałe obciążenia finansowe” (np. podatki, składki, raty kredytów).
Za tak dużą zmianą stały przede wszystkim spadki średniego wynagrodzenia (o 13,9%) oraz świadczeń socjalnych (o 12,4%). Ostre cięcia widać też z perspektywy budżetu – w drugim kwartale tego roku grecki rząd przeznaczał na wypłaty wynagrodzeń 16,5% wydatków, podczas gdy rok temu było to 24,1%. Równie mocno – z 44,9% do 29,4% - spadł udział wydatków na świadczenia socjalne.
Coraz mniejszy strumień pieniędzy płynący do greckich gospodarstw domowych sprawia, że – kolokwialnie mówiąc - nie mają one z czego odkładać. W ujęciu rocznym skala spadku oszczędności wyniosła 8,7%.
Komentuje Łukasz Piechowiak, analityk Bankier.pl
Konsekwencje życia na kredyt
Realny spadek dochodów greckich gospodarstw domowych to konsekwencja sztucznego pompowania dobrobytu kredytem. Grecy płacą teraz za iluzję bogactwa i szczęśliwości, jaką przez lata tworzyli politycy. Zmniejszenie wydatków socjalnych i obcięcie wynagrodzeń w administracji jest konieczne do zrównoważenia budżetu tego kraju. W wielu przypadkach Grecy zderzają się z przykrą rzeczywistością tzw. efektu zapadki. Zmniejszenie dochodów wcale automatycznie nie oznacza, że ludzie z dnia na dzień zmieniają swoje wydatki. Dla osób, które nie mogą lub nie potrafią z niczego zrezygnować jest to dramat. Stąd duże niezadowolenie społeczne w Grecji.
To w pewnym sensie dobra lekcja ekonomii także dla nas. Im bardziej się zadłużamy, tym scenariusz grecki staje się bardziej prawdopodobny także w Polsce. Różnica jest jednak taka, że nawet biedny Grek jest dwa razy bogatszy od przeciętnego Polaka. I jeśli oni muszą rezygnować z domu z basenem, nas może czekać eksmisja na bruk. Z danych OECD wynika, że przeciętny dochód netto gospodarstw domowych w Grecji to ponad 60 tys. zł rocznie. W Polsce wynosi on 31 tys. zł netto rocznie.
A tak dobrze żarło kilka lat temu. Tamtejsze lemingi nie mogli nachwalić Unii, organizowali mistrzostwa piłkarskie, igrzyska,zabawy...Nawet wyprzedaż Akropolu dziś im nie POmoze
zień z życia Polaka : Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w \l "Anglii, po czym wsiada do czeskiego zień z życia Polaka : Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w \l "Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie . Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawe słodzoną ukraińskim cukem i... szuka pracy w niemieckiej gazecie - znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy i a jak jest to za 1200??? Gdyby Irlandczyk, Grek czy Niemiec zarabiał 1500 Euro i 5.50 Euro wydawał na litr paliwa, 20 Euro na kino i 250 Euro na średniej klasy buty, 5 tys. Euro za metr kw. mieszkania i 60 tys. Euro za średniej klasy nowy samochód, to na ulicach panowałaby regularna, krwawa wojna! Polska płaca minimalna 334 Euro, minimalna płaca w Irlandii 1462 przy zbliżonych kosztach życia. Polacy to najgłupszy naród na świecie , od zawsze okradany i poniżany, i nawet nie zdający sobie z tego sprawy (vide wyniki wyborów). A teraz jeszcze będziemy się dokładać do wymienionych wyżej państw. Bo nas stać a oni mają mityczny kryzys. To co jest w Polsce to nawet nie można nazwać kryzysem, to jest od zawsze dno i dwa metry mułu!!! Polak jest tanim wyrobnikiem UE, a Polska rynkiem zbytu dla towarów drugiej i trzeciej kategorii po cenach wyższych niż w UE !! LUDZIE OTWÓRZCIE OCZY Gdybym był okupantem i chciał zniszczyć naród to wyganiałbym młodych ,mądrych ludzi zagranicę za chlebem na emigrację, podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe, dawał podwyżki i kolejne przywileje resortom siłowym, stawiałbym 500 nowych radarów, wzmacniałbym inwigilację obywateli, likwidowałbym państwowe szkolnictwo i służbę zdrowia oraz ograniczałbym do nich dostęp, oddałbym banki, media i handel obcym i wrogom Polski, wyśmiewałbym ich wartości i religię, skłócałbym młodych ze starszymi ,aby przez odwróconą hipotekę przejąć za bezcen ich mieszkania i domy, zachęcałbym ich kobiety do feminizmu ,prostytucji i aborcji ,aby nie nadawały się na dobre matki i żony, zadłużałbym ich bezpośrednio oraz pośrednio przez państwo i gminy, aby nie mogli się temu sprzeciwiać, likwidowałbym ich przemysł ,a w zamian budowałbym ogromne stadiony na kredyt, aby przynosiły straty, dopuszczałbym do sejmu złodziei i degeneratów, itd. Obejrzyj się wokoło!!!!!! niech każdy prawdziwy Polak wklei to raz pod jakimś artykułem