Od piątku w Teksasie ponownie zamknięte są bary, a w restauracjach zajęta może być maksymalnie połowa miejsc. Zadecydował o tym gubernator Greg Abbott z powodu znacznego przyrostu wykrywanych przypadków koronawirusa.


Abbott zarządził zamknięcie barów od południa w piątek. W restauracjach zajęte może być maksymalnie 50, a nie jak dotąd 75 proc. miejsc. By zorganizować zgromadzenie z udziałem ponad 100 osób na świeżym powietrzu, potrzebna jest zgoda władz.
"Tak jak mówiłem od początku, jeśli wskaźnik testów z wynikiem pozytywnym wzrośnie powyżej 10 proc., Teksas podejmie dalsze kroki, by ograniczyć rozprzestrzenianie się Covid-19" - argumentował swoje działania Abbott. Jego zdaniem przyrost odsetka takich testów związany jest m.in. ze spotykaniem się ludzi w barach.
Tylko w poniedziałek w Teksasie wykryto 6 tys. przypadków koronawirusa; rekordy biją wskaźniki hospitalizacji. Sytuacja szczególnie niepokojąca jest w dużych miastach, w tym Houston.
Teksas był jednym ze stanów, które najwcześniej znosiły ograniczenia nałożone w związku z epidemią. Jak odnotowuje portal The Hill, teraz jest pierwszym, który je przywraca.

Znaczne przyrosty wykrywanych zakażeń koronawirusem odnotowywane są w drugiej połowie czerwca m.in. w Alabamie, Arizonie, Kalifornii, Missisipi, Missouri, Nevadzie, Oklahomie oraz Karolinie Południowej. Problem dotyczy też Florydy, gdzie od piątku zakazano spożywania alkoholu w barach.
W czwartek - zgodnie z danymi Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore - w Stanach Zjednoczonych wykryto 37 077 infekcji koronawirusem. To najwyższy dzienny wynik od początku epidemii.
Na koronawirusa zmarło w USA do tej pory ponad 124 tys. osób. Ponad 2,4 mln testów dało wynik pozytywny. Władze szacują, że w rzeczywistości liczba osób chorych na Covid-19 oraz tych, które przeszły chorobę, może być w USA nawet dziesięć razy wyższa.
Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ akl/



























































