Poseł Andrzej Halicki jest przeciwny tego typu regulacjom. Jak przyznał, "trochę uwłaczają kobietom". Argumentuje, że w nie w taki sposób powinno się wspomagać uczestnictwo kobiet w życiu społecznym. Jak dodaje, społeczeństwo będzie to postrzegało jako premiowanie ze względu na płeć.
Z kolei innego zdania jest poseł Krzysztof Kwiatkowski. Jak twierdzi, nie ma tu do czynienia z przymusem ani silnym wsparciem dla kobiet. Argumentuje, że i tak głos na kandydata oddają wyborcy. Polityk dodaje, że w polskim parlamencie jest jeden z najniższych udziałów kobiet ze wszystkich parlamentów krajów Unii Europejskiej.
Obecnie obowiązuje ustawa kwotowa, która zakłada, że na listach nie może być mniej niż 35% kobiet i mężczyzn. Po wprowadzeniu tych zapisów liczba kobiet w Sejmie zwiększyła się o 10 punktów procentowych.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Agnieszka Rucińska/vey/K.P.
Źródło:IAR


























































