W Polsce nadal działają zorganizowane grupy, które zajmują się nielegalnym obrotem paliwami płynnymi i gazowymi. W dużej mierze grupy te tworzą osoby, których nie aresztowano w związku z tzw. mafią paliwową. Ponieważ w Polsce nie istnieją normy, a te unijne zaczną obowiązywać dopiero od 2008 r., zza wschodniej granicy sprowadza się zanieczyszczony gaz. W naszym kraju nikt nie kontroluje i nie nadzoruje rozlewu gazu. Mechanizm jest prosty: gaz służący jako paliwo do samochodów jest obłożony akcyzą, ten używany w gospodarstwach domowych jest zwolniony z opłaty państwowej. Propan-butan sprzedawany na użytek domowy nie musi spełniać żadnych norm, może być gorszej jakości i jest rozlewany na „zaprzyjaźnionych” stacjach jako paliwo samochodowe. Oczywiście na fakturach wykazuje się, że jest on rozlewany do butli.
Niepublikowane raporty z kontroli jakości gazu płynnego przeprowadzane w Orlenie, sprzedawanego na wielu orlenowskich stacjach, wykazały, że paliwo to nie spełniało żadnych norm zakładowych. Problemem jest kompletny brak nadzoru odpowiedniego departamentu w Ministerstwie Finansów oraz w urzędach skarbowych. Większość spółek powiązanych z mafią paliwową powstało w Płocku. Dziś można zaobserwować interesującą prawidłowość. Spółki zajmujące się paliwem zaczynają się rejestrować w dużych aglomeracjach, takich jak Warszawa. Trudniej je znaleźć w gąszczu tysięcy zarejestrowanych na danym rejonie firm.
Szymon Szadkowski




























































