Kryzys niemieckiego handlu detalicznego pogłębia się od czasu lockdownów w pandemii. Przewiduje się, że w 2026 roku liczba placówek handlowych spadnie do historycznie niskiego poziomu. Skutek? Centra miast wyludnią się, pasaż handlowe znikną, a liczba pustostanów wzrośnie. Stowarzyszenie Handlu Niemieckiego (HDE) bije na alarm i ostrzega przed osiągnięciem krytycznych punktów zwrotnych.


Negatywne doniesienia z branży nie ustają: czy Galeria stoi w obliczu czwartej upadłości? Gigant domów towarowych przechodzi kolejny kryzys. 44 filie sieci marketów specjalistycznych Hammer są bliskie likwidacji – trwa tam właśnie wyprzedaż towaru. Z kolei dyskont odzieżowy i przemysłowy Kik ogłosił, że jeszcze w tym roku zamknie setki placówek. Liczba upadłości w handlu detalicznym jest najwyższa od dziesięciu lat. Tylko w 2025 roku ubezpieczyciel kredytowy Allianz Trade odnotował 2 571 bankructw. Najnowsze dane HDE ujawniają pełną skalę tego zjawiska: handel detaliczny kurczy się nadal, co niesie ze sobą poważne konsekwencje dla centrów miast.
Centra miast pod presją – tysiące sklepów znikają z mapy
Niemiecki detal kurczy się do poziomów historycznych, co potwierdzają najnowsze wyliczenia HDE. Według prognoz, w 2026 roku liczba sklepów spadnie netto o około 4 900, biorąc pod uwagę nawet planowane nowe otwarcia. Stanowi to kontynuację niepokojącego, wieloletniego trendu, który systematycznie niszczy strukturę handlową niemieckich miast. Proces ten ma charakter stałego regresu; od dekady stacjonarny handel traci co roku tysiące lokalizacji. Najbardziej drastyczny moment nastąpił w trakcie pandemii, gdy rocznie znikało ponad 11 000 punktów, a prognozy na najbliższy rok wskazują, że łączna liczba sklepów w Niemczech spadnie do zaledwie 296 600. Dla porównania, jeszcze dziesięć lat temu funkcjonowało ich ponad 366 800.
Sytuacja rynkowa w 2025 roku była niejednoznaczna i pełna wyzwań. Choć handel online odzyskał impet, notując wzrost o 3,5% po skorygowaniu o inflację, to sprzedaż w tradycyjnych sklepach stacjonarnych pozostawała w stagnacji. Nastroje wśród przedsiębiorców są pesymistyczne – styczniowa ankieta pokazała, że zaledwie 14% firm ocenia swoją kondycję jako dobrą. Co druga firma obawia się dalszych spadków obrotów w 2026 roku, upatrując głównej przyczyny problemów w wyjątkowej powściągliwości konsumentów, którzy w obliczu niepewności rzadziej decydują się na zakupy.
Krytyczne punkty zwrotne i apele o wsparcie
Zamykanie kolejnych punktów handlowych tworzy efekt domina. Każdy nowy pustostan nie tylko szpeci wizerunek ulic, ale drastycznie obniża atrakcyjność całych dzielnic. Handel od lat stanowił główny magnes przyciągający ludzi do centrów miast; bez niego całe kwartały tracą swoją funkcję społeczną i gospodarczą. Prezes HDE, Alexander von Preen, podkreśla, że wiele miast już teraz cierpi z powodu pustych witryn i ostrzega przed społecznym przyzwyczajeniem się do tego stanu rzeczy, który określa jako niedopuszczalny.

W obliczu kryzysu średnie i małe firmy domagają się od rządu zdecydowanych ulg podatkowych i systemowych. Branża postuluje przede wszystkim obniżenie kosztów energii, w tym redukcję podatku od prądu, oraz wprowadzenie sztywnego limitu składek na ubezpieczenia społeczne na poziomie 40%. Równolegle apeluje się do właścicieli nieruchomości o odejście od sztywnych stawek czynszu na rzecz modeli elastycznych, uzależnionych od realnych obrotów najemcy. Zdaniem HDE tylko takie partnerskie podejście może zapobiec dalszemu pustoszeniu lokali, które nie służy żadnej ze stron.
Rola sektora publicznego i przyszłość miast
Odpowiedzialność za ratowanie centrów miast spoczywa zdaniem ekspertów na władzach federalnych i lokalnych. Konieczne są szerokie inwestycje w czystość, bezpieczeństwo oraz estetykę przestrzeni publicznej, aby skutecznie rywalizować z wygodą zakupów internetowych. HDE wskazuje jednak, że same środki publiczne nie wystarczą do rozwiązania problemów strukturalnych. Kluczowe będzie stworzenie zachęt podatkowych, takich jak lepsze opcje amortyzacji, które skłonią prywatnych inwestorów do modernizacji miejskich nieruchomości. Najbliższe lata pokażą, czy centra miast przetrwają jako tętniące życiem miejsca spotkań, czy też odwrót handlu zmieni je w martwe strefy.





























































