Po gwałtownym skoku kursu franka w miniony czwartek, prawie 600 tys. Polaków ma duży problem. Dla wielu z nich rata kredytu w szwajcarskiej walucie podskoczyła na tyle, że nie mają już złudzeń: nie podołają comiesięcznym spłatom. Ekonomista Witold Orłowski ma dla nich jedną radę – ogłoszenie upadłości konsumenckiej.


Upadłość konsumencka - ostatnia deska ratunku?
Jej proces wyjaśnia Paweł Majtkowski, główny analityk z Centrum Finansowego Aviva. Zaznacza też, że ten „przywilej” nie jest dla każdego. - Upadłość konsumencka przewidziana jest dla tych dłużników, którzy nie spłacają swoich zobowiązań, ale jednocześnie nie popadli w problemy z własnej winy. O upadłość nie mogą natomiast wnioskować ci, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą, nie mogą też wspólnie wnioskować o nią małżonkowie. Jak zatem ubiegać się o upadłość konsumencką?
- Przede wszystkim musimy złożyć wniosek do sądu. W nim powinniśmy wskazać powody, dla których wnioskujemy o upadłość konsumencką oraz wskazać cały swój majątek. Następnie wniosek jest rozpatrywany przez sąd. Jego koszt to od początku tego roku 30 złotych, wcześniej było to 200 złotych – wylicza Paweł Majtkowski.
W Wielkiej Brytanii przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej są o wiele bardziej przystępne dla dłużnika. – Polska dopiero zaczyna korzystać z możliwości ogłaszania upadłości konsumenckiej. Przed zmianami w prawie, od roku 2008 do roku ubiegłego, z tej instytucji skorzystało zaledwie kilkadziesiąt Polaków. Powodem był zwykle opór polskich banków. W Wielkiej Brytanii i Europie Zachodniej to rozwiązanie o wiele bardziej popularne. Mamy kogo podglądać i wyciągać wnioski – ocenił analityk.






























































