Sztuczna inteligencja może być przydatna, ale jak się okazuje - wykorzystać ją można również w cwany sposób. Raport, który został zamówiony przez Uniwersytet Wrocławski - mający kosztować milion złotych - w znacznej części miała napisać... sztuczna inteligencja - informuje "Gazeta Wyborcza".


Od dobrych kilku lat w akademickim środowisku Wrocławia mówi się o koncepcji połączenia Uniwersytetu Wrocławskiego z Uniwersytetem Medycznym. Został zamówiony specjalny raport, który miał ocenić możliwość tej konsolidacji. Za przygotowanie dokumentu odpowiada Uniwersytet w Kielcach, który ma zainkasować ponad milion złotych. I tu pojawia się problem.
Ministerstwo Edukacji i Nauki sypnęło groszem na zbadanie potencjału tej konsolidacji. Blisko 5 mln zł to niemała kwota, ale grant był hojny, bo eksperci mieli być najwyższej klasy. Był przetarg, w którym - jakżeby inaczej - wybrano najtańszą ofertę (1,1 mln zł) zgłoszoną przez Uniwersytet w Kielcach - raport miał powstać w 60 dni. Konkurencja - Polsko-Amerykańska Rada Współpracy oraz Boston Consulting Group (BCG) - byli nie dość, że drożsi, to BCG deklarowało potrzebę dłuższego okresu koniecznego do przygotowania raportu.
Uniwersytet we Wrocławiu oburzony
Profesor Jerzy Marcinkowski, dyrektor Instytutu Informatyki, napisał list do rektora i senatorów, zwracając uwagę na "niską jakość" dokumentu, który kosztować ma ponad milion złotych, a z pewnością nie może być podstawą do podjęcia decyzji w sprawie federalizacji - podaje "Gazeta Wyborcza".
"Przynajmniej połowę jego objętości stanowią materiały skopiowane, często bezmyślnie i bez sensu, ze stron Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Medycznego i innych uczelni. Na przykład opisując infrastrukturę dydaktyczną Uniwersytetu Wrocławskiego, autorzy kopiują ze strony naszego Wydziału Biotechnologii opis budynku tego wydziału, tak jakby był to jedyny budynek UWr.

Inny przykład: rozważając kwestię możliwego poszerzenia oferty dydaktycznej sfederowanych uczelni, autorzy bezmyślnie kopiują opis kierunku studiów z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. "Podobnych przykładów znalazłem jeszcze kilka, ale spuśćmy na nie zasłonę miłosierdzia" - pisze prof. Marcinkowski, cytowany przez "Wyborczą".
Uniwersytet w Kielcach się broni
"Nasze analizy zostały wykonane z zachowaniem należytej staranności przy użyciu metod stosowanych w opracowaniach tego typu i oceniające podobne zjawiska gospodarcze. Zarzut wykorzystania sztucznej inteligencji do tego opracowania jest w mojej ocenie nadużyciem. Nie byliśmy jako uniwersytet (wykonawca tego zlecenia) informowani o tej sytuacji. Będziemy (jak zazwyczaj to robimy) troszczyć się o nasze imię - mówi prof. Jarosław Karpacz, prorektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, cytowany przez "GW".
Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Robert Olkiewicz zapowiedział, że powstanie specjalny zespół, który zbada autentyczność raportu i czy faktycznie został on przygotowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
JM






























































