
Źródło: Lite Productions/Thinkstock
Projekt skierowany do poprawki zakładał, że prawo do ulgi stracą tylko ci rodzice, których łączny dochód roczny przekroczył 85,5 tys. zł oraz posiadali tylko jedno dziecko. Rodzice, którzy mają dwoje dzieci, zachowają prawo do ulgi na dotychczasowych zasadach niezależnie od dochodu.
Zyskaliby ci, którzy wychowują więcej niż dwoje dzieci. Na każde kolejne dziecko ulga zwiększy się do kwoty 139,01 zł miesięcznie, czyli 1668, 12 zł rocznie. W tym wypadku nie miałaby znaczenia wysokość łącznego rocznego dochodu rodziców - nawet jeżeli przekroczyłby 85,5 tys. zł, zachowają prawo do podwyższonej ulgi.
Ulgę straciliby przeciętni obywatele
W uzasadnieniu projektu czytamy, że zmiany w zakresie ulgi z tytułu wychowania dzieci spowodują wzrost dochodu do budżetu państwa o ok. 150 mln zł. Z danych resortu finansów wynikało, że prawo do odliczenia ulgi na dziecko straciłoby 296 tys. rodzin. Z kolei na podwyższeniu jej na każde trzecie i kolejne dziecko zyskałoby 294 tys. rodzin. Dla 3,6 mln rodzin regulacje pozostałyby bez zmian. W czym tkwił problem? Otóż zgodnie z propozycją ministerstwa, prawo do ulgi traciliby rodzice, którzy osiągają łączny dochód wynoszący 85,5 tys. zł brutto. Czyli wystarczyłoby, aby każdy z rodziców zarabiał przeciętną krajową. Innymi słowy, prawo do ulgi traciliby nie „mityczni bogacze”, którzy wykorzystują system podatkowy do jeszcze „większego bogacenia się”, ale całkiem przeciętni obywatele.
O ile zwiększy się ulga?
Zgodnie z pierwotnym założeniem, państwo zyskałoby na zmianach ok. 150 mln zł. Teoretycznie byłyby to pieniądze odebrane „bogaczom”, których i tak stać na wychowywanie dziecka – zapewne „rozpieszczonego jedynaka”. Tradycyjnie, dobry argument usprawiedliwia podatkową grabież, która zamiast wspierać i zachęcać do rodzenia i wychowywania dzieci, robi wszystko by zrezygnować z macierzyństwa.
| »Podatek katastrofalny, czyli "Rodzina Na Bruku" |
Naturalnie, ten kto decyduje się na dzieci, prawie nigdy nie myśli o podatkowych udogodnieniach, jakie z tego tytułu serwuje mu państwo. Nie da się ukryć, że nieco ponad tysiąc złotych ulgi prorodzinnej rocznie nie jest dla nikogo żadnym argumentem do rezygnacji bądź posiadania wielu dzieci. To żadna pomoc, którą państwo dodatkowo chciało odebrać i jeszcze na tym zarobić.
Nowy projekt ma być neutralny dla budżetu. Najprawdopodobniej po prostu zwiększy się ulga dla rodzin wielodzietnych. Ministerstwo Finansów musi zajrzeć do statystyk i sprawdzić, czy zwiększenie odliczenia o 40 zł rocznie, czyli ok. 3,3 zł miesięcznie sprawi, że projekt będzie neutralny. Trzeba to podzielić na różne warianty liczby dzieci, co oznacza, że samo zwiększenie ulgi dla rodzin wielodzietnych w najlepszym wypadku wyniesie ok. 2 zł miesięcznie. Sama konstrukcja projektu raczej się nie zmieni. Przeciętni rodzice z jednym dzieckiem i tak od przyszłego roku zapłacą wyższy podatek.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl




























































