Część świata Zachodu, decydenci polityczni i religijni nie mają należytej wiedzy o zagrożeniach płynących ze strony Rosji - uważa Ołeksandra Matwijczuk, kierująca ukraińskim Centrum Wolności Obywatelskich, któremu w październiku 2022 roku przyznano Pokojową Nagrodę Nobla.


Szefowa organizacji, która m.in. dokumentuje zbrodnie popełnione przez wojska rosyjskie w Ukrainie, stwierdziła w opublikowanym w środę wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika “El Mundo”, że część osób myli rzeczywistość ze swoimi oczekiwaniami. Jako przykład wymieniła papieża Franciszka.
“Nie sądzę, aby papież wspierał Rosję (…), ale podobnie jak inni, mówiący rzeczy niemające związku z rzeczywistością, myli stan faktyczny ze swoimi życzeniami” - oświadczyła Matwijczuk.
Zaznaczyła, że używane na Zachodzie argumenty o dojściu do pokoju poprzez wstrzymanie pomocy dla Ukrainy doprowadzi do zwycięstwa Rosji i kolejnych wojen. Dodała, że “tak popularny” na Zachodzie sposób myślenia wynika z ludzkich oczekiwań na dobre wiadomości i odrzucania złych.
“Jeśli Rosja wygra (…), to po Ukrainie wojna przeniesie się do Estonii, Polski oraz innych państw” - powiedziała szefowa Centrum Wolności Obywatelskich.

Wyjaśniła, że należy odróżniać ludzi Zachodu, którzy są nieświadomi zagrożeń ze strony Rosji, od tych, którzy celowo popierają Kreml. Jako jego zwolenniczkę wymieniła amerykańską kongresmenkę z Partii Republikańskiej Marjorie Taylor Greene.
“Próbowała ona postawić w stan oskarżenia spikera Izby Reprezentantów Mike'a Johnsona, swojego partyjnego kolegę, za wydanie zgody na pomoc dla Ukrainy” - powiedziała Matwijczuk dodając, że Ukraińcy są zawiedzeni postawą swoich sprzymierzeńców w kwestii wsparcia militarnego.
“Wszyscy wiedzieliśmy, że Rosja rozpocznie ofensywę w maju i że będzie nam coraz trudniej (…), ponieważ nasi przyjaciele, którzy obiecali nam uzbrojenie nie dali nam go zajęci swoimi wewnętrznymi sprawami politycznymi” - dodała.
Wskazała na determinację mieszkańców Ukrainy, odnotowując, że zgodnie z sondażami ponad 70 proc. obywateli gotowych jest wciąż znosić trudy wojny. “Tak wysoki odsetek wynika z tego, że nie mamy innego wyboru. To ludobójcza wojna. Jeśli ją przegramy znikniemy jako naród i jako poszczególne jednostki” - podsumowała Matwijczuk.
Marcin Zatyka (PAP)
zat/ ap/




























































