[Aktualizacja godz. 10:21] Do pięciu wzrosła liczba policjantów zabitych przez co najmniej dwóch snajperów podczas ulicznego protestu przeciwko brutalności policji w Dallas w stanie Teksas - poinformowano w piątek rano czasu polskiego. Według mediów jeden z podejrzanych nie żyje.
"To była druzgocąca noc. Ze smutkiem informujemy, że zginął piąty policjant" - napisała policja z Dallas na Twitterze. Sześciu funkcjonariuszy odniosło obrażenia.
Agencja Reutera twierdzi, że była to jedna z największych w ostatnich latach strzelanin z udziałem policji w Stanach Zjednoczonych.
W związku z wydarzeniami z czwartku wieczorem zatrzymano trzy osoby. Doszło do wymiany ognia z czwartą osobą na parkingu w centrum Dallas. "Podejrzany twierdzi też, że w całym centrum miasta i na tym parkingu są bomby" - powiedział na konferencji prasowej w piątek rano czasu polskiego szef policji w Dallas David Brown.
Prowadzono negocjacje z tym osobnikiem, ale nie chciał on współpracować i przekazał negocjatorom, że jego zamiarem jest zranienie kolejnych policjantów.

Lokalny dziennik "Dallas Morning News" podał następnie, że napastnik ten nie żyje; prawdopodobnie popełnił samobójstwo.
Według szefa policji władze nie mają pewności, czy zlokalizowano już wszystkich podejrzanych. Obok parkingu, gdzie trwała strzelanina, zatrzymano kobietę. Ponadto policja przesłuchuje dwie osoby, które jechały mercedesem zatrzymanym, gdy przekroczył on dozwoloną prędkość w pobliskiej bocznej uliczce.
Łącznie podczas demonstracji, która odbyła się w czwartek wieczorem, postrzelonych zostało 11 funkcjonariuszy specjalnej jednostki policji SWAT. Wcześniej szef policji w Dallas David Brown informował o trzech ofiarach śmiertelnych. Później na Twitterze policja podała najnowszy bilans.
Poinformowano również, że jeden z podejrzanych o udział w strzelaninie został zatrzymany, a inna osoba powiązana ze sprawą sama oddała się w ręce policji.
Do strzelaniny doszło, kiedy kilkaset osób zgromadziło się w centrum miasta, by zaprotestować przeciwko ostatnim przypadkom zastrzelenia przez białych policjantów dwóch Afroamerykanów w Luizjanie i Minnesocie.
"Wydaje się, że dwóch snajperów strzelało do policjantów z wysoko położonych stanowisk podczas wiecu protestacyjnego" - głosi opublikowane przez rzeczniczkę władz miejskich oświadczenie Browna.
Po strzelaninie policja przeszukiwała hotele, restauracje, siedziby firm a nawet prywatne mieszkania.
W przekazywanych przez sieć CNN relacjach widać było demonstrantów idących ulicą w centrum miasta w kierunku ratusza, kiedy nagle rozległy się odgłosy strzałów. Ludzie rozproszyli się, szukając schronienia.
"Wszyscy zaczęli biec. Próbując się stamtąd wydostać, straciliśmy z oczu naszych dwóch przyjaciół" - powiedział lokalnej gazecie "The Dallas Morning News" 21-letni uczestnik demonstracji Devante Odom.
Demonstrację eskortowały dziesiątki policjantów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. (PAP)
jhp/ jm/




























































