W czwartek w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (UKE) zaczyna się debata o Planie Numeracji Krajowej (PNK). Pomysły na zmiany mają przedstawić m.in. Polkomtel i Telekomunikacja Polska oraz grupa niezależnych ekspertów.
Prezes UKE Anna Streżyńska stwierdziła, że wyniki dyskusji i propozycje, jakie podczas niej padną pozwolą jej na działania regulacyjne „zmierzające do bardziej efektywnego gospodarowania numeracją”.
Eksperci proponują by pierwsza cyfra numeru jednoznacznie pokazywała zarówno sieć docelową, jak i opłatę. Cyfra 2 lub 0 oznaczałaby połączenie z telefonem stacjonarnym, 6 – telefonem komórkowym, a 7 dla dotychczasowych numerów 0-700.
Miałyby zniknąć strefy numeracyjne tak by na terenie całego kraju obowiązywała jedna stawka za połączenia, jak od dawna jest w wielu krajach europejskich. Do tego pomysłu jednak ostrożnie podchodzą przedstawiciele firm telekomunikacyjnych. „Operatorzy będą musieli przeprogramować centrale i systemy billingowe, a to oznacza trudne w tej chwili do określenia koszty” - mówi Marcin Kozakiewicz, kierownik działu usług głosowych w Telefonii Dialog.
W Polsce działa obecnie 49 stref numeracyjnych, co jest zbyt dużą liczbą na 16 województw. W efekcie w jednym regionie, a czasem nawet powiecie, jest kilka stref numeracyjnych. Dlatego za część rozmów w obrębie jednego województwa płaci się, jak za połączenia międzymiastowe, a za inne - jak lokalne. Uproszczeniem byłaby jedna strefa podzielona na kilka województw.
Koleje utrudnienie to zbyt podobne numery przydzielone w PNK różnym typom usług. Numeracja zaczynająca się od 066, przypisana sieciom komórkowym, występuje również w sieciach stacjonarnych.
Społeczności lokalne walczą o zmianę zasad wybierania numerów i zmniejszenie liczby stref. Tymczasem spotykają się z odpowiedziami, że będzie to możliwe, gdy wszystkie centrale będą cyfrowe. Ten warunek został jednak spełniony już w 2005 r.
E.B.
Na podstawie: „Gazeta Prawna”
Tomasz Świderek, „Czas uprościć numery”





























































