Donald Trump poinformował o przedłużeniu "zawieszenia broni" w sporze handlowym na linii Waszyngton-Pekin. Ceny chińskich akcji wystrzeliły.


W niedzielę przed północą polskiego czasu amerykański prezydent napisał na Twitterze, że strony poczyniły istotny postęp w negocjacjach handlowych, m.in. w obszarach ochrony własności intelektualnej, transferu technologii, rolnictwa, usług, walut oraz "wielu innych kwestii". W efekcie tych "produktywnych rozmów", Donald Trump zdecydował się odłożyć planowaną na 1 marca podwyżkę ceł na towary sprowadzane zza Muru do USA. Chciałby się również ponownie spotkać z przewodniczącym Xi w swojej rezydencji w Mar-a-Lago na Florydzie, by przypieczętować umowę. Prezydent nie podał, do czego konkretnie zobowiązali się Chińczycy, jak długo ma trwać kolejne "zawieszenie broni" ani kiedy miałoby się odbyć spotkanie z chińskim przywódcą.
I am pleased to report that the U.S. has made substantial progress in our trade talks with China on important structural issues including intellectual property protection, technology transfer, agriculture, services, currency, and many other issues. As a result of these very......
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 24 lutego 2019
....productive talks, I will be delaying the U.S. increase in tariffs now scheduled for March 1. Assuming both sides make additional progress, we will be planning a Summit for President Xi and myself, at Mar-a-Lago, to conclude an agreement. A very good weekend for U.S. & China!
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 24 lutego 2019
Choć wynik negocjacji nie jest specjalnym zaskoczeniem, został entuzjastycznie odebrany przez inwestorów szukających zysków za Murem. Shanghai Composite zyskał 5,6 proc. - najwięcej od blisko 4 lat - i znalazł się najwyżej od 19 czerwca, o krok od psychologicznego poziomu 3000 punktów.
Jego bliźniak z Shenzhen poszybował w górę o 5,4 proc., a zrzeszający największe spółki z obu parkietów CSI300 aż o 5,95 proc. Ponad 5-proc. wzrost zaliczył również chiński Nasdaq, czyli Chinext. Rekordowe były również obroty, które przekroczyły łącznie bilion juanów, sięgając najwyższego poziomu od listopada 2015 r.
Obok przedłużenia rozejmu z USA, nastroje inwestorów wsparł również sam przewodniczący ChRL. W wygłoszonym w piątek po południu wystąpieniu Xi Jinping nieco inaczej niż wcześniej rozłożył akcenty, zwracając uwagę na konieczność silniejszego wsparcia zwalniającej gospodarki, kosztem spowolnienia procesu ograniczania ryzyk w chińskim sektorze finansowym. Podkreślił również, jak podaje Xinhua, "potrzebę ustanowienia przejrzystego, otwartego, dynamicznego i prężnego rynku kapitałowego" Pekin od dłuższego czasu kroczy po linie nad przepaścią, często wysyłając sygnały sugerujące balansowanie to ku jednej, to ku drugiej stronie, na co reagują rynki finansowe.

Po dzisiejszej sesji główny indeks z Szanghaju jest już ponad 21 proc. wyżej od odnotowanego na początku stycznia blisko 4-letniego dołka. Byki rządzą również w Shenzhen (+23 proc.) oraz na blue chipach (niemal 25 proc.).
W ubiegłym roku główne indeksy chińskich spółek notowanych w Państwie Środka należały do najgorszych na świecie. W tym roku napędza je nie tylko "zawieszenie broni" w sporze z USA, ale także rozluźnienie polityki monetarnej i fiskalnej za Murem oraz gołębie sygnały płynące z Fedu. Do walorów notowanych za Murem przekonują się m.in. zagraniczni inwestorzy.
Z mniejszym entuzjazmem wyniki zeszłotygodniowych rozmów pomiędzy przedstawicielami władz Chin i USA przyjęto na innych azjatyckich rynkach. Zwyżki w Japonii, Korei Południowej i Hongkongu nie przekroczyły 0,5 proc.
W reakcji na "zawieszenie broni" nieznacznie umacnia się również chińska waluta. Za "zielonego" płaci się już poniżej 6,70 juana, najmniej od lipca.
Maciej Kalwasiński































































