Trakcja pokazała dziś pełne wyniki za I kwartał 2018 r. Osiągnięta strata jest najwyższa od lat, a cena akcji dynamicznie zbliża się do najniższego poziomu w historii. W tle ciągle pozostaje także dochodzenie KNF w związku z nagłym spadkiem kursu jeszcze przed podaniem wyników.
Trakcja w I kwartale bieżącego roku odnotowała 22,41 mln zł skonsolidowanej straty netto wobec 6,13 mln zł straty rok wcześniej. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły z kolei 205,1 mln zł w I kw. 2018 r. wobec 136,66 mln zł rok temu.
„Czynniki, które miały najistotniejszy wpływ na poziom przychodów ze sprzedaży oraz wyniki I kwartału 2018 roku, to charakterystyczna dla podmiotów działających w branży budowlanej sezonowość sprzedaży, która cechuje się znacznie niższym poziomem uzyskiwanych przychodów w I kwartale roku i generowaniem znacznej części przychodów ze sprzedaży w drugiej połowie roku kalendarzowego. Ponadto w okresie I kwartału 2018 roku Trakcja PRKiI rozliczała kontrakty pozyskane w latach ubiegłych, w trudnym okresie ofertowym dla branży i w związku z tym realizowane na niskiej rentowności. Na prezentowane [...] wyniki I kwartału 2018 roku miał również wpływ nadzwyczajny wzrost cen materiałów budownictwa infrastrukturalnego, usług podwykonawczych i kosztów płac" – czytamy w komentarzu do wyników.
„Trakcja PRKiI ponosi także koszty związane z dywersyfikacją działalności na rynku energetyki zawodowej i ponownym wejściem w segment tramwajowy (rynek miejski). Ponadto Trakcja PRKiI kontynuuje przygotowanie działalności na rynkach zagranicznych, na których wybrane programy inwestycyjne sięgają 2030 roku. Na wyniki uzyskane przez grupę miała także wpływ zmiana struktury portfela zamówień spółek litewskich" – czytamy dalej.
Ciężko jednak w przypadku Trakcji znaczną część winy zrzucać na sezonowość. Pierwszy kwartał rzeczywiście zwykle bywa najgorszy, jednak aż tak słabych wyników spółka nie miała od przełomu lat 2012-2013. Potencjalnym zagrożeniem dla Trakcji może się także okazać brak wystarczającej ilości gotówki, która stopniała do zaledwie 25 mln zł (spadek o 87 mln zł w jeden kwartał!). Sytuacja z tak małą ilością pieniędzy na koncie Trakcji już się zdarzała (choć bardzo rzadko), gdyby jednak spółce przydarzył się kolejny słabszy miesiąc, to już mogą pojawić się problemy i konieczność nagłego zadłużania.
Skandal na akcjach
Warto tu także przypomnieć, w jakich okoliczność pojawił się ten raport. Tak słabe wyniki Trakcji były całkowitym zaskoczeniem, a o ich prawdopodobnych rozmiarach dowiedziano się dopiero 9 maja poprzez ogłoszone wstępne wyniki finansowe. Konsensus PAP Biznes w oparciu o prognozy pięciu biur maklerskich zakładał wtedy, że przychody Trakcji w I kwartale 2018 r. spadły rdr o 10,5 proc. do 152,7 mln zł. Oczekiwania analityków na poziomie przychodów wahały się natomiast od 132 mln zł do 206 mln zł.
Same słabe wyniki nie spowodowałyby jednak aż takiej afery, gdyby nie fakt, że już kilka dni wcześniej nastąpiła gigantyczna przecena akcji tej spółki. Kurs w zaledwie trzy sesje spadł wtedy o dokładnie 1/3. Nie sposób było tych dwóch wydarzeń nie powiązać. Spółka notuje mocne straty na giełdzie bez większego powodu i nagle pojawia się raport, który spadki może uzasadniać. Oczywiście nie ma pewności, czy doszło tutaj do wykorzystania informacji poufnej, historia ta jednak na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo podejrzana. Podobne zdanie zdaje się mieć także urząd KNF, który niemal natychmiast podjął w związku z tym działania sprawdzające.
Przecena akcji zdaje się jednak nie kończyć, a tylko dziś, już po podaniu pełnego raportu, Trakcja potaniała o ponad 13 proc. Łącznie, od początku maja, kurs spółki spadł zatem o ponad 40 proc. i już bardzo niewiele mu brakuje do historycznego minimum z kwietnia 2013 r.






























































