Prowadziła badania oznaczania glikogenu w mięsie za pomocą rezonansu magnetycznego, a teraz dba o to, aby każde losowanie lotto przebiegło bez żadnych komplikacji. Magdalena Zimmerman odpowiedzialna jest za system w ponad 13 000 kolektur w Polsce, a jej zadaniem jest dopilnowanie, żeby wszystko działało bezbłędnie w każdej z nich.

Źródło: lotto.pl, materiały dla mediów
Barbara Sielicka, Bankier.pl: Kobieta zajmuje się systemami informatycznymi - jak do tego doszło?
Magdalena Zimmerman – Program Manager GTECH Poland Sp. z o.o. : Moja przygoda z IT zaczęła się przypadkiem - można powiedzieć, że złożyło się na to kilka szczęśliwych zbiegów okoliczności. Jeszcze jako studentka SGGW dowiedziałam się, że firma GTECH poszukuje asystentki do projektu, realizowanego dla loterii w Wielkiej Brytanii (wymagana była biegła znajomość języka angielskiego). Wtedy pomyślałam, że IT to nie moja bajka, ale koleżanki namówiły mnie i wysłałam swoje CV.
Tydzień później miałam już pracę. Początkowo na pół etatu, ponieważ musiałam jednocześnie pisać prace magisterską. Potem było już „z górki”. Projekt okazał się bardzo interesujący i zaczęłam się coraz lepiej odnajdywać w roli jego koordynatora. Muszę przyznać, że miałam ogromne szczęście, bo mój ówczesny przełożony zauważył , że chcę się rozwijać i bardzo mnie wspierał, przydzielając coraz to bardziej odpowiedzialne zadania. Następnie realizowałam różne zadania w ramach projektów dla Rumunii i Białorusi, aż w końcu dołączyłam do zespołu pracującego na rzecz loterii polskiej.

Czy posiada Pani wykształcenie informatyczne?
![]() |
| Na zdjęciu Magdalena Zimmerman |
Skończyłam studia zootechniczne na Wydziale Nauk o Zwierzętach SGGW. Ostatnie dwa lata nauki spędziłam na Uniwersytecie Kopenhaskim (wtedy KVL - Królewska Akademia Weterynaryjno- Rolnicza), tam też prowadziłam badania nad nową metodą oznaczania glikogenu w mięsie za pomocą rezonansu magnetycznego. Lubię o tym opowiadać, bo mój przypadek dowodzi, że studia kierunkowe nie ograniczają i jeżeli się chce, można całkowicie się przekwalifikować i znaleźć świetną pracę.
Jednak moja historia dowodzi również, że już na etapie szkoły średniej warto dobrze przemyśleć co chce się robić w życiu. Dobrze, jeśli w tych wyborach ktoś nas wspiera (nie tylko rodzina ale i zawodowi doradcy) i mamy możliwość spróbowania w czym czujemy się dobrzy (np. poprzez pracę wakacyjną czy praktyki). Nie żałuję studiów na SGGW, ale na pewno w moim przypadku pójście na politechnikę także nie byłoby błędem, a i pewnie wiele rzeczy by ułatwiło na początku mojej kariery zawodowej.
W polskim zespole na ok. 200 inżynierów ponad 20% to kobiety. Jak udało się stworzyć tak imponujący zespół? Czym trzeba się charakteryzować, aby dołączyć np. do Pani zespołu?
Centrum technologiczne GTECH w Polsce jest największym na świecie ośrodkiem R&D dla branży loteryjnej. Kiedy powstawał warszawski oddział firmy, z założenia miał jedynie obsługiwać system dla polskiej loterii. Szybko jednak okazało się, że jesteśmy na tyle dobrze i ambitni, że z czasem Amerykanie zaczęli nam przydzielać coraz to bardziej odpowiedzialne zadania, rozszerzając zakres naszych działań na inne kraje. Ale i my uczyliśmy się czegoś od zachodniej kultury – np. równości płci w tworzeniu zespołów. To dlatego dziś mamy w firmie ponadprzeciętny wynik jeśli chodzi o liczbę kobiet w naszym centrum technologicznym. Przy czym kobiety nie mają taryfy ulgowej, a mężczyźni nie wykorzystują swojej pozycji. U nas naprawdę nie liczy się płeć.
Tworząc poszczególne zespoły w naszym centrum przede wszystkim zwracaliśmy uwagę na umiejętności kandydata i znajomość specyfiki regionu dla którego miał pracować. Braliśmy też pod uwagę preferencje ludzi - niektórzy wolą pracować na miejscu w Polsce, inni wręcz przeciwnie.
Czy polecałaby Pani kobietom branżę IT jako tę, w której kobieta może zrobić karierę?
Pracę w IT polecam każdemu, kto interesuję się nowymi technologiami – bez względu na płeć. To jedna z niewielu tak szybko rozwijających się branż. Pracując w IT cały czas się uczymy. Jest to ważne, bo nuda w pracy jest szalenie uciążliwa. Kolejna zaleta pracy w obszarze nowych technologii to uniwersalność naszych umiejętności. Języki programowania są wszędzie takie same, więc świat stoi dla nas otworem.
Wszystkim dziewczynom planującym karierę w IT sugeruję rozważenie podjęcia studiów na kierunkach ścisłych. Szansa szybkiego znalezienia pracy po ich ukończeniu jest naprawdę duża.
W Polsce znajduje się 13 tys. kolektur Totalizatora Sportowego - jakie są największe problemy IT w związku z obsługą tak wielkiej sieci?
Czas! W systemach loteryjnych dużo się dzieje, są cały czas rozbudowywane o nowe funkcjonalności, by sprostać oczekiwaniom graczy. Kiedy wprowadzamy jakieś zmiany, na przykład w aplikacji terminalowej, to musimy to robić z odpowiednim wyprzedzeniem, aby każde urządzenie zdążyło zaktualizować oprogramowanie i wszyscy klienci, bez względu na to w którym regionie kraju mieszkają, mogli zagrać w nową grę. Przestoje w pracy kolektur nie mogą mieć miejsca, także wiele prac wykonujemy w nocy.
Czy zdarzyły się większe awarie? Czy jakaś utkwiła Pani szczególnie w pamięci?
| » Anna Grodzka dla Bankier.pl: kobiety muszą pokazać swoją siłę w biznesie |
Obsługujemy system w kolekturach Totalizatora Sportowego nieprzerwanie od 20 lat. W tym czasie nie zdarzyła się nam żadna awaria, mająca wpływ na sprzedaż gier przez naszego klienta. To, że udaje nam się utrzymać tak skomplikowany system bez zakłóceń, to największy powód do dumy.
Pamiętam sytuację, kiedy wracałam wieczorem do domu metrem i zauważyłam na jednej z kolektur kartkę „awaria Lotto”. Prawie stanęło mi serce ale szybko okazało się, że to były tylko chwilowe zakłócenia na łączu internetowym.
Wyobraźmy sobie, że system padł podczas milionowej kumulacji... czy w ogóle taka sytuacja jest w Pani ocenie możliwa?
W mojej ocenie to wysoce nieprawdopodobne. System działa w tak zwanym triplecie, co oznacza, że transakcję są przetwarzane przez 3 równoległe systemy, umiejscowione w różnych lokalizacjach. Czuwa nad nim cały sztab ludzi, więc nawet jeśli coś nie zadziała, natychmiast zostanie uruchomiony system zapasowy.
Do jakich Państw dostarczają Państwo systemy do loterii (do jakich znanych gier)?
Ponad połowa wszystkich rozwiązań, jakie GTECH oferuje swoim klientom, powstaje właśnie dzięki pracy polskich inżynierów i inżynierek. Współpracujemy na co dzień z loteriami na 6 kontynentach. Czasem żartujemy, że pracujemy w fabryce marzeń, bo niemal każdego dnia - między innymi dzięki naszej pracy - gdzieś na świecie pojawia się nowy Lotto – milioner.
Który system był najtrudniejszy/najciekawszy do stworzenia? I dlaczego?
W mojej ocenie najtrudniejszy pod względem technicznym był system dla loterii fińskiej. Jest to najbardziej zaawansowana technologicznie loteria na świecie i złożoność systemu zainstalowanego w jej kolekturach jest na bardzo wysokim poziomie.

Źródło: lotto.pl, materiały dla mediów
Dla mnie osobiście najciekawszy jest oczywiście system polski. Nie tylko dlatego, że go nadzoruję, ale również dlatego, że przy jego tworzeniu mieliśmy możliwość realizacji lokalnych pomysłów, powstałych w naszym centrum technologicznym. Poza tym trzeba pamiętać, że loterie są bardzo lokalne – czyli ich produkty są mocno związane z kulturą danego kraju. Łatwiej więc nam jako Polakom zrozumieć oczekiwania naszego klienta tutaj na miejscu.
Ciekawy jest również system litewski. Przede wszystkim dlatego, że ogromną częścią tamtejszego biznesu, oprócz sprzedaży gier, są tak zwane usługi komercyjne oferowane w kolekturach (takie jak ubezpieczenia samochodu, nieruchomości, płatności rachunków itp.). Litwa jest pod tym względem absolutnym liderem.
Jak łączy Pani życie zawodowe z prywatnym? Co jest najtrudniejsze?
Myślę, że całkiem nieźle radzę sobie z tzw. work-life balance. W końcu jestem całkiem zwyczajną osobą, która ma rodzinę i przyjaciół z którymi lubi spędzać czas. Stereotyp wycofanej i chłodnej Pani manager w z telefonem na stałe przylepionym do ucha raczej do mnie nie pasuje.
Najtrudniejsze było przyzwyczajenie się do ogromnej odpowiedzialności, która na mnie spoczywa każdego dnia. GTECH jest odpowiedzialny w Polsce za system w ponad 13 000 kolektur, a moim zadaniem jest dopilnowanie żeby wszystko działało bezbłędnie w każdej z nich. Tak samo jest w przypadku 3 000 kolektur na Litwie. Ale z czasem ten lęk minął (oczywiście czujność została). Czyli jak ze wszystkim w życiu – trzeba się przyzwyczaić i umieć odnaleźć w tym co się robi.
Czy nazwałaby się Pani pracoholikiem?
Raczej nie. Bardzo lubię swoją pracę, ale cieszy mnie też czas wolny spędzany z bliskimi. Uważam, że człowiek szczęśliwy i zrelaksowany jest bardziej efektywny i lepiej radzi sobie z rozwiązywaniem problemów. Nie znaczy to oczywiście, że nie zdarzało mi się siedzieć w biurze do późna w nocy, ale to jest specyfika pracy przy wdrożeniach systemów IT (zadaniowy czas pracy). Zresztą kompensuje to satysfakcja z dostarczenia np. nowej funkcjonalności do systemu. Nie każdy ma okazję oglądać owoce swojej pracy na co dzień - ja np. widzę reklamę nowej gry w telewizji, a potem wychodząc z domu natykam się na kolejkę do kolektury - uśmiecham się wtedy pod nosem bo wiem, że udało nam się przygotować produkt, który podoba się ludziom.































































